ATEST Ochrona Pracy

23 października 2014 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

ATEST 2/2010

 

Osieroceni społecznicy

Redaktor naczelny

Doprawdy trudno wymagać od społeczników zbyt wiele, kiedy profesjonaliści PIP i radcowie prawni mają często kłopoty z interpretacją przepisów prawa pracy.

Minęła właśnie, czwartego lutego br., 60. rocznica uchwalenia pierwszej ustawy o Społecznej Inspekcji Pracy. Jak skwitować obecną sytuację tej instytucji?

Sukces ma wielu ojców, klęska jest sierotą - głosi znane powiedzenie. Wygląda na to, że idee Społecznej Inspekcji Pracy poniosły klęskę. Nie bardzo o niej chcą pamiętać związki zawodowe, PIP czyni tylko symboliczne gesty. Pamiętam, że jeszcze w połowie lat 80. szefowie PIP mówili o ćwierćmilionowej armii społecznych inspektorów. Ilu ich jest obecnie nie wiedzą nawet urzędnicy GIP. Udało mi się znaleźć sprawozdanie, z którego wynika, że w roku 2006 SIP funkcjonowała tylko w 4652 (7%) skontrolowanych, najczęściej dużych zakładach (tj. zatrudniających powyżej 250 osób).

Społeczna inspekcja nie ma obecnie wiernych przyjaciół, ma za to przeciwników. Ostatnia ustawa o Społecznej Inspekcji Pracy pochodzi z roku 1983, czyli z okresu stanu wojennego i kompletnie nie pasuje do dzisiejszych realiów gospodarczych. Pracodawcy szczególnie dotkliwie odczuwają przywileje związane z ochroną przed rozwiązaniem umowy o pracę (cztery lata kadencji + rok po jej zakończeniu). Przepisy nie pozwalają precyzyjnie określić liczby społecznych inspektorów pracy w zakładzie; w rezultacie, w niektórych, jednak nielicznych przedsiębiorstwach, związki zawodowe powołują wyjątkowo dużo sipowców, także w najmniejszych strukturach organizacyjnych. Są to przypadki skrajne, które jednak chętnie eksponują organizacje pracodawców. Zarazem istnieje powszechna opinia, że społeczny inspektor za nic nie odpowiada, nie ma obowiązku odbywania szkoleń - tak naprawdę niczego nie musi.

Zastanawiające jest jednak to, że mimo wspomnianych korzyści społeczna inspekcja istnieje w stosunkowo niewielkiej liczbie przedsiębiorstw, a pracownicy nie garną się do pełnienia tej funkcji. Jest to rezultatem osierocenia społeczników zarówno przez PIP, jak i związki zawodowe. Te ostatnie mają bardzo słabą pozycję i są mocno wypierane z zakładów. Zasada, gdzie silne związki, tam mocna społeczna inspekcja, sprawdza się wszędzie, za wyjątkiem górnictwa, gdzie o działalności związków decydują interesy polityczne; silne związki mogą zorganizować strajk, mogą zabronić eksploatacji węgla mimo strat i zwiększania zagrożenia (strajk i okupacja kopalni "Budryk"). O stosunku PIP do społecznej inspekcji świadczy wymownie rezygnacja z centralnego konkursu na najaktywniejszego zakładowego sip i ograniczenie go do konkursów w poszczególnych okręgach.

Doprawdy trudno wymagać od społeczników zbyt wiele, kiedy profesjonaliści PIP i radcowie prawni mają często kłopoty z interpretacją przepisów prawa pracy. w sprawie pożytków z działania Społecznej Inspekcji Pracy mam mieszane uczucia - jestem za społeczną inspekcją, ale dobrze przygotowaną, na bieżąco doskonaloną, wspieraną przez związki i PIP. Warto wspomnieć, że SIP nie jest wyłącznie reliktem socjalizmu. w Niemczech zwiedzałem liczne zakłady pracy, w których, w radzie zakładowej, oprócz mężów zaufania ds. bhp, działali nawet mężowie zaufania ds. kobiet i młodocianych. Byli to stosunkowo młodzi ludzie, zmotywowani do działania, mimo że nie mieli - jak w Polsce -uprawnień władczych (prawa wydawania zaleceń, wstrzymywania pracy itd.) Niemiecka koncepcja społecznikostwa w ochronie pracy wywodzi się jeszcze z regulacji bismarckowskich i opiera na zasadzie negocjacji pracodawcy z radą zakładową, której członkami są wspomniani społecznicy. I to się sprawdza. Mężowie zaufania traktują swą misję poważnie. Z czasem spora ich część staje się działaczami partii politycznych, zwłaszcza SPD. Nasza społeczna inspekcja była w czasach realnego socjalizmu tworem sztucznym. Teraz nie ma pomysłu, w jaki kształt prawny ją przyoblec i właściwie wykorzystać.

Widoczne jest jednak ogólniejsze zjawisko - sukcesy osiągają ci sipowcy, którzy funkcjonują na etatach związkowych. Są więc profesjonalistami, po latach pracy nie gorszymi niż inspektorzy bhp, a jednocześnie zachowują większe uprawnienia i niezależność od pracodawców. Mają większe możliwości, bo mniej ograniczeń. Może więc nie warto rezygnować z tej - kiedyś fasadowej - instytucji.

Z mojego doświadczenia wynika, że najlepsze rezultaty mają te zakłady, w których służba bhp i zsip tworzą mądry tandem - rozpoznanie przeprowadzi służba bhp, załatwienia ważniejszych spraw przypilnuje społeczny inspektor. Ale taka sytuacja nie jest częsta.

Dodaj swój komentarz


Maciej Ś.: Przy ustawowo określonym (vide - Kp.) polu partycypacji pracowników (ich przedstawicieli, i niekoniecznie ZZ) w szereg problemów i spraw przedsiębiorstwa dalsze podtrzymywanie istnienia SIP wydaje mi się (osobiście) niezasadne. Ale zamiar likwidacji tej instytucji spotkałby się - niewątpliwie - ze zdecydowanym oporem "społeczności pracowniczej" i z tego też powodu dogorywanie mało użytecznych zsip-ów potrwa jeszcze wiele, wiele lat. (2010-02-15)

Karol: SIP jest bardzo potrzebna, ale wymaga nowej ustawy. Trzeba ją wyłączyć spod nadzoru ziązkowego, a przyłączyć do PIP. Dlaczego?. Dlatego, że związki zawodowe, SIP chcą wykorzystać do wlasnych celów politycznych,tj. do walki z pracodacami o czym świadczy brak nowej ustawy, która nie została uchwalona, poniewż związki zawodowe podjęly od sabego początku wojnę ideologiczną o czlonków, często zapominająć, że zwykli pracownicy(fizyczni) pracują czesto w złych warukach pracy. sama służba bhp nie poradzi sobie choćby była najlepiej do tego fachowo przygotowana. Chodzi tu aby istniala dobra wspólpraca pomiędzy pracodawcą a przedstawicielami pracowników na rzecz systematycznej poprawy bhp w kazdej firmie (2010-02-15)

Wacław Gudaslewicz: W zupełności zgadzam się z wypowiedziami Karola. Przyznam, że też byłem społecznym ispektorem pracy, a nawet tak się złożyło, że zająłem drugie miejsce w konkursie na najaktywniejszego społecznego inspektora pracy, jaki był zorganizowany przez Państwową Inspekcję Pracy w woj. mazowieckim. (a że jestem trochę chomik, to na powyżą okolicznoć zachowałem dokumenty). Zadzam się też z redaktorem Jerzym Knyziakiem, że społeczi inspektorzy są osamotnieni (nie będę tu opisywał daziałania ziązków zawodowych z pewnych względów, ale dodam, że w naszym powinien być jeden związek centralny, do którego mogliby przynależeć branżowcy - mam koncepcję ale o tym potem). Wracając do tematu Społecznych Inspektorów Pracy - wypada przy tym temacie poinformować, że w 2008 roku pojąłem próbę utworzenia Stowarszyszenia Społecznych Inspektorów Pracy i ntą okoliczność opracowałem Statut oraz zorganizowałem zebranie założycielskie, które odbyło się w Warszawie. Na zebranie przybyło około 20 osób z różnych rejonów naszego kraju pełniących tą zastrzytną społeczną funkcę SIP w róznych znaczących zakładach pracy. Otóż czasie omawiania statutu wyjawił się problem, gdyż niektórym z obecnych niebawem kończyła się kadencja, a niekórzy niebędą już pracować w dany zakładzie pracy, gdyż zostaje zlikwidowany albo jest w upadłości. W skutek tego zaproponowałem, aby w pisać do statutu, że przynależeć do stowarszszenia mogą społeczni inspektorzy pracy i ci, którzy byli społecznymi inspektorami pracy oraz inne osoby zainteresowane ochroną przcąjących. Zamiarem moim było m.in. wciągnięcie sopłeczeństwa zarówno pracujacego i pozostjacych bez pracy (była w tym pewna logika). O ie pamiętam zebranie protokułował symatyczny społeczny inspektor pracy z województwa wrocławskiego repreznujący duży zakładu pracy niejaki kol. Jaworski, który opowiedział, że jest nieformalna grupa społecznych inspektorów pracy we Wrocławiu i oni się spotykają. Po zakończeniu zebrania, a że juz była późna pora ustaliłem z protokulantem, że zabierze ze sobą te materiały i sporzadzi je na czysto i prześle do mnie. No cóż, jak to w życiu bywa -dopominałem się kilkakrotnir razy o nadesłanie tych materiałów zaś ów człowiek tłumaczył się, że nie ma czasy itd.itp. Owszem nadesłał te materiały, ale nie nadawały się ani do dalszej dyskusji ani do sądu rejstrowego. Potem i ja nie miałem czasu i szykowałem sięna zasłużoną emeryturę i tak się skończyła innicjatywa SIP. Jak już wspomniałe, że jestem trochę chomik, to te i inne materjały posiadam łącznie z statutem i adresami uczestników będacych na tym pierwszym zebraniu i jako już emert mogę służyć radą i pomocą w tej kwestii - chętnych zapraszam. (2010-02-17)

Mirek: Społeczna inspekcja pracy żeby nie była tworem sztucznym działającym w oparciu o ustawowe zapisy z 1983 r. musi wejść w struktury związków zawodowych jak było przed 1983 r.Społeczna inspekcja powinny być organem związków zawodowych, a zakładowy czy oddziałowy inspektor członkiem związków. Tworzenie społecznej inspekcji jako niezależnego organu nie przyniesie oczekiwanych skutków to było dobre kiedyś np. ORMO, Inspekcja robotniczo-chłopska. Jedyną organizacją społeczną mającą znaczenie są związki zawodowe i to branżowe, a w ich strukturach inspekcja pracy. (2010-02-22)

Karol: Do Mirka. Nie we wszystkich zakładach pracy działają związki zawodowe i dlugo nie będą działać. Znam przypadki, gzie byla prowadzona totalna wojna na wyniszczenie pommiędzy zarządem spółki ,a związkiem " Solidarność". Wynik wojny ogłoszenie upadłości likwidacyjnej. Gdy powstały na bazie upadlości nowe spólki nikt nie chce słyszeć o związkach tj ani pracownicy, ani pracodawcy. Jednak ktoś o bhp w firmach musi dbać tak , czy inaczej. (2010-02-22)

Maciej Ś.: "Karolu" - a co to za UPADŁOŚĆ LIKWIDACYJNA??? Albo upadłość, albo likwidacja. Takiego czegoś - dwa w jednym - nie ma. Coś ci się pozajączkowało... (2010-02-22)

Znicz: ROZUMIEM KAROLA SUDESTIEA ZAŚ PRZEJĘZYCZENIE KAŻDEMU SIĘ ZDARZA , A INIE O TO CHODZI, ABY SIĘ DOCZEPIAĆ NP. DO KAROLA - UWAŻAM, ŻE JESTEŚ MACIEJY ZBYT PŁTYKI. (2010-02-23)

Maciej Ś.: "Znicz" , nawet GŁĘBOKI - wcześniej, czy później...się wypali. (2010-02-23)

Ryszard K: Jedno jest pewne, To nie SIP należało by reformować a sposób pojmowania bezpieczeństwa pracy.Mądry pracodawca któremu zależy na bezpieczeństwu pracy potrafi wykorzystać ten potencjał bez modyfikowania czegokolwiek z Ustawy o SIP, mam tą przyjemność pracować w takim zakładzie. W zakładzie w którym zgodnie z ustawą, za dyżury SIP pracodawca dodatkowo wynagradza. Co więcej wzbogacił możliwości SIP w elementy programów bezpieczeństwa pracy, przeniesione ze swoich zakładów zza oceanu. PIP sprowadzona już została do roli piesków szczekających pod zakładami, ślepo przyjmującymi narzucone im polityczne interesy pracodawców. Ostatnim tego przykładem są prace nad wykazem stanowisk w szczególnych warunkach i o szczególnym charakterze, gdzie hałas, zapylenie czy praca zmianowa nie są już według rządzących tym krajem, czynnikami szkodliwymi dla zdrowia. Akceptuje to PIP a opracował CIOP. Coś nam jednak zostało z możliwości wpływania na warunki pracy. To SIP- i to boli, boli tych którym na bezpieczeństwie i ludzkim zdrowiu nie zależy. Jeśli miało by się coś zmieniać w Ustawie o SIP, to nie przy obecnie anty pracowniczej partii rządzącej. Ustawa o SIP daje na dziś większe możliwości kontrolne warunków pracy od PIP. Wspomniano tu fakt że działa ona w niewielu zakładach pracy. Jeśli poważnie traktować mamy człowieka to może zmieńmy kierunek działań i stwórzmy możliwości działania w małych zakładach poprzez powołanie struktur które by je obejmowały, organizacyjnie podobnych do PIP. Zakres ich kompetencji pozostawmy na razie ten sam. PIP - Państwo / SIP - Społeczeństwo. Leo (2010-02-23)

Maciej Ś.: "Ryszard K" trochę "pokręcił". Kontekstem do określenia stanowisk pracowniczych przy pracy w warunkach szczególnych lub w szczególnym charakterze jest wydolność psychofizyczna organizmu człowieka-pracownika, stosowna do wieku (określana statystycznie), adekwatna do zadań i czynności, które mają być przez tego pracownika wykonywane, a także do konsekwencji (negatywnych), które mogą być skutkami odczuwalnymi przez ich otoczenie. Czynniki szkodliwe dla zdrowia (fizyczne, chemiczne, biologiczne) w środowisku pracy nie tworzą tu żadnego kontekstu. - - - SIP ma uprawnienia kontrolne + uprawnienia stosowania zaleceń. Ale zalecenia nie są równoznaczne z kompetencjami nadzoru przypisanymi do PIP. SIP nie jest w stanie wyegzekwować, pod sankcją kary, przedkładanych do EWENTUALNEJ realizacji zaleceń, nie ma bowiem kompetancji (stricte) władczych, nakazowych. (2010-02-23)


Dodaj swój komentarz  
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2010

Liczba odwiedzin: 15576906