ATEST Ochrona Pracy

22 stycznia 2019 r.

[Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

07/1997 09/1997
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 08/1997

Maciej Sekunda

Maciej Sekunda
Maciej Sekunda

- Często robię testy moim pracownikom i kandydatom na wykładowców - mówi Maciej Sekunda - ten facet był znakomity, najlepszy ze wszystkich. Ale nie pozwoliłem mu na kontakty ze słuchaczami. Miał znaczne braki w uzębieniu. Skierowałem go na zaplecze.

Ta scenka opowiedziana mi przez samego M. Sekundę, znakomicie charakteryzuje filozofię jego działania. A jest właścicielem dwóch firm mających w nazwie "SEKA", a także współudziałowcem w "Ambicie" sp. z o.o.

Przed blisko 10 laty, za "późnego Rakowskiego" zamieściliśmy reportaż poświęcony właśnie "Ambitowi". Bardzo nam się podobała działalność tej spółki. Grupa ludzi, głównie byłych inspektorów pracy, zajmowała się nadzorem bhp na rzecz niewielkich zakładów. Wtedy to była nowość. Spółka świadczyła również usługi nietypowe, podejmowała się np. pomocy prawnej w sprawach o wykroczenia prowadzonych przez inspektorów pracy.

Teraz spółki M. Sekundy świadczą usługi w zakresie prawa pracy i bhp dla ponad 160 firm warszawskich. Prowadzą także szkolenia bhp i z zakresu prawa pracy. Jego kadrę tworzą byli inspektorzy pracy, prawnicy, sprawni behapowcy, w sumie kilkadziesiąt osób zatrudnionych w różnym wymiarze czasu pracy. Najwyżej ceni kilku byłych oficerów WP. Są zdyscyplinowani, punktualni, można na nich polegać. Część inspektorów ma pagery i telefony komórkowe - muszą być dyspozycyjni o każdej porze. Szef wymaga w pracy białych koszul i krawatów. Za to bardzo dobrze płacę - mówi. Dobry inspektor osiąga u mnie około 50 milionów starych złotych, jeśli pracuje w wymiarze pełnego etatu; na to składa się zwykle nadzór w kilku zakładach.

Jest to możliwe? - pytam. Piszą do nas czytelnicy, którzy podejmują się nadzoru jako jednoosobowe firmy. Stawki 2-2,5 miliona starych złotych i to często trudne do wyegzekwowania. Ale rynek warszawski jest skrajnie odmienny. Otóż na liście nadzorowanych ma M. Sekunda około 80 firm z "pierwszej linii", tzn. duże firmy handlowe, przedstawicielstwa koncernów kosmetycznych, farmaceutycznych, znanych z telewizji. Często jest w nich zatrudnionych po kilkadziesiąt osób.

Jeśli w takiej firmie, np. Amoco, Statoil, Deutsche Bank, Texaco, Tchibo zjawiłby się w progu facet nerwowo mnący czapkę i oferujący usługę za 2 miliony starych złotych, natychmiast zostałby przegoniony. O takich pieniądzach tu się nie rozmawia; czy można poważnie traktować człowieka, który twierdzi, że oferuje odpowiedzialną usługę i żąda za nią 2 miliony starych złotych? Dlatego M. Sekunda postępuje inaczej. Ma zastępcę wyłącznie do spraw kontraktów, prawdziwego czarodzieja. Kiedy według jego oceny sam by nie wynegocjował więcej niż 20-30 mln zł, płk rezerwy Dziedzic przyniósł ostateczny kontrakt na 50 milionów. Teraz zajmuje się tylko negocjacjami. Kontrahenci tworzą listę udostępnianą przy następnych ofertach. Taka lista jest bezcenna, tworzy mechanizm samonapędzający, każdy chce być w dobrym towarzystwie.

Maciej Sekunda nie przejada pieniędzy, jeździ średniej klasy samochodem, mieszka w bloku. Inwestuje, buduje oddziały firmy. Dzięki temu uruchomił oddziały w Poznaniu, Krakowie i ostatnio w Gdańsku. Do końca roku zamierza to zrobić w kilku innych miastach. Wszędzie wchodzi bez kłopotów na rynek szkoleń, mimo że miejscowe ośrodki szkoleniowe toczą ze sobą wojny podjazdowe. Jak mu się to udaje - pytam ludzi z różnych okręgów PIP. To człowiek Ryśka - mówią, mając na myśli pewnego wysoko postawionego funkcjonariusza. Na to M. Sekunda śmieje się - mnie nie przeszkadza taka plotka. Rysiek C. pracował przed kilku laty w "Ambicie" i od tej pory nie widziałem go w firmie. Z drugiej strony znajomi uśmiechają się z mojej naiwności - Maćka Sekundę widują w centrali kilka razy w kwartale. Nieważne, Sekunda jest skuteczny.

Należy do gatunku "self-made manów", ludzi którzy zawdzięczają wszystko tylko sobie. Urodził się przed 49 laty w Szczecinie, a już w wieku 14 lat musiał pójść do pracy. Trafił najpierw (1962 r.) do Warszawskich Zakładów Napraw Samochodów, w 3 lata później do MZK, gdzie był m.in. inspektorem bhp. W latach 1972-1979 zatrudniony w związkowej inspekcji pracy, przez następne 3 lata był głównym inspektorem bhp w Ministerstwie Administracji i Gospodarki Komunalnej. Przez kolejne 6 lat pracował w Urzędzie Rady Ministrów, gdzie zajmował się także bhp. M. in. jeździł po całym kraju z kontrolami ZIT gen. Drzazgi (współpracowały one wówczas z PIP i PIS). Na "swoje" przeszedł w 1988 r. ("Ambit").

Pracując, pokonywał kolejne szczeble edukacyjne. W roku 1978 ukończył zaocznie Wydział Prawa i Administracji w Uniwersytecie Warszawskim. W 1983 roku ukończył podyplomowe Centrum Kształcenia Kadr i Administracji Państwowej. Ale nie chodziło mu o "kwity" - chcę być dobry choćby we fragmencie prawa pracy - mówi, i specjalizuje się w trudnym temacie, czasie pracy. Prowadzi wykłady, opublikował ostatnio na ten temat książkę w "biblioteczce" resortu pracy. Był także jednym z ekspertów pracodawców zaangażowanych w dyskusje komisji sejmowych nad kodeksem pracy.

I jeszcze coś bardziej osobistego, dane z kwestionariusza osobowego: stopień wojskowy - starszy kapral, stan rodzinny - żonaty, 3 synów - 25 lat, 3 lata, 1,5 roku.

Maciej Sekunda jest jednym z nielicznych ludzi, którzy skutecznie zmieniają wizerunek behapowca. Radzi sobie w każdej rzeczywistości i żadna Europa go nie przeraża.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2018

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 31918112