ATEST Ochrona Pracy

20 stycznia 2019 r.

[Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

03/1998 05/1998
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 04/1998

Wiesław Langer

Wiesław Langer
Wiesław Langer

- Nad wejściem do mojej kancelarii radcowskiej wypisałem sobie w wyobraźni napis "nie będziesz nigdy działać przeciwko słabszemu, przeciwko interesom pracownika" - mówi Wiesław Langer. - A zdaje się, że musiałbym się temu sprzeniewierzyć; do kancelarii przyjdą przede wszystkim pracodawcy, ci co mają pieniądze. Będę zmuszony wykorzystywać luki w prawie pracy, a są one liczne, wykorzystywać doświadczenie, które zyskałem pracując w PIP, aby działać tym razem w drugą stronę, na rzecz silniejszego. Bo za to przecież będą mi płacili, za skuteczność.

Są to wątpliwości moralne prawnika, gdy tymczasem powszechnie panuje przekonanie, że to środowisko potrafi argumentami racjonalnymi zagłuszyć je skutecznie. Czy w ogóle powinien je mieć? Wszystko jest czyste i zgodne z regułami sztuki. Przecież adwokaci bronią w procesach karnych sprawców przestępstw, niekiedy odrażających. Ale W. Langer chce czuć się dobrze z samym sobą. Być może - mówi - gdybym nie miał innego wyjścia, nie miał innej możliwości utrzymania rodziny, znalazłbym uzasadnienie, żeby wykonywać zajęcie adwokata w sprawach dotyczących prawa pracy. Na razie nie muszę.

Od kilku miesięcy pracuje jako wykładowca prawa pracy w Wydziale Organizacji i Zarządzania kieleckiej WSP. Bez wątpienia lubi swoje zajęcie; od lat zresztą prowadził wykłady nie tylko w tej uczelni. Nie traktuje ich jako chałtury, ale jako zaspokojenie chęci kontaktu z innymi, wykazania profesjonalizmu w trudnej, stale zmieniającej się dziedzinie. Zdarzało się, że prowadził zajęcia nieodpłatnie, dla samej frajdy spotkania z przyjaciółmi, dla przyjemności zademonstrowania swojego kunsztu. Po jego zajęciach zgłasza się wielu zainteresowanych słuchaczy - ludzie są przekonani, że ten człowiek wie co mówi. Potwierdzają to koledzy - prawnicy.

Umiłowanie roli wykładowcy, zdaje się, zaszkodziło mu. W środowisku inspektorskim panuje przekonanie, że tak właśnie było. Ale, Wiesław kocha wykładać.

Dorzucę minimum danych z oficjalnego biogramu. Urodził się w roku 1949 w Dzierżoniowie, choć od lat mieszka w Skarżysku Kamiennej. StamŹtąd wybrał się na studia prawnicze w Uniwersytecie ŁódzŹkim. Zdobył nie tylko gruntowną wiedzę zawodową, ale i umiejętności towarzyskie właściwe wielu prawnikom - choćby gra w karty i zamiłowanie do biesiadowania; wykształcił przy tym, czy może wyszlifował wrodzony talent opowiadania dowcipów. Znam wielu facecjonistów, ale Wiesław jest w tej roli nie do pokonania. Jako poważny urzędnik państwowy występował na przykład podczas górniczej "karczmy piwnej" przeciwko zawodowym żartownisiom i wygrywał. Robił to co lubi, bez celebrowania swojego stanowiska. I za to także zyskał wielu przyjaciół. Wrogów zdaje się także.

Piszę sporo o talentach towarzyskich W. Langera, ale są one szczególne - świadczą o inteligencji, zdolności kojarzenia, refleksie. To przydaje się w zawodzie prawnika. Byłem kiedyś świadkiem jego sporów fachowych z innymi prawnikami. W tej konkurencji także wygrał. Gdyby został adwokatem, karnistą, jego nazwisko byłoby bez wątpienia szeroko znane. Tymczasem od lat zajmuje się prawem pracy i nie zamierza tego poniechać.

Po ukończeniu studiów prawniczych trafił do Państwowej Inspekcji Handlowej w Kielcach, skąd podczas studiów pobierał stypendium. Wkrótce upomniało się o niego wojsko; Szkołę Oficerów Rezerwy ukończył w 1974 r. w stopniu podporucznika. Nie miał właściwie do czego wracać; akurat w kilku oddziałach wojewódzkich PIH wykryto afery - aresztowano wielu szefów i inspektorów. Młody prawnik został szefem służby pracowniczej w ZOZ w Skarżysku Kamiennej. W sierpniu 1981 r. trafił do inspekcji pracy. Po zaliczeniu nauk we wrocławskiej szkole PIP był przez kilka lat inspektorem terenowym. Jego błyskotliwość nie mogła zostać niedostrzeżona, powołano go na zastępcę Okręgowego Inspektora Pracy. W 1989 roku powierzono mu kierowanie kieleckim OIP, obejmującym województwa kieleckie, radomskie i tarnobrzeskie.

Każdy szef, także PIP, ma prawo dobierać sobie współpracowników. Przed rokiem zasugerował W. Langerowi aby zgłosił rezygnację z dotychczasowej funkcji. Obiecał inne stanowisko w inspekcji. Dał parę dni do namysłu. Kiedy minął wyznaczony okres W. Langer został wezwany do swojego przełożonego. Przyjechał i czekał na przyjęcie bardzo długo, ponad cztery godziny. Kiedy wreszcie wprowadzono go "na pokoje", nie usłyszał nawet przepraszam, za to padło znane mu wcześniej pytanie: "czym chciałby się pan zająć?" Odpowiedział zupełnie co innego, aniżeli zamierzał jadąc do Warszawy. - Przemyślałem wszystko. Odmawiam zgłoszenia rezygnacji. - Dla niego każdy kompromis ma swoją cenę. Wkrótce został odwołany, odszedł z inspekcji pracy.

Szkoda jego umiejętności, bez wątpienia najbardziej przydatnych w PIP. A może inaczej, dobrze, że tak się stało. W. Langer znajdzie możliwości twórczego wykorzystania swoich umiejętności i gdzie indziej, a jego wybór może być krzepiący dla wielu jego kolegów.

W wolnych chwilach lubi poczytać dobrą książkę, rzadziej obejrzeć "coś" w telewizji, a jeszcze rzadziej, jak mówi - niestety - zagrać w karty.

Dobrą książką jest dla niego literatura faktu, dzieła historyczne i inteligentnie pisane powieści, których akcja toczy się w środowisku prawników, np."Raport Pelikana" Grishama czy "Prawo łaski" Gripperda. Prawo pozostaje przedmiotem jego fascynacji zawodowej i prywatnej.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2018

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 31905024