ATEST Ochrona Pracy

22 stycznia 2019 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

12/2005 02/2006
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 01/2006

Maria Wykowska

Maria Wykowska
Maria Wykowska

Psychika to potęga. W dobrym i złym znaczeniu. Może wyrzucać człowieka jak z katapulty, może też wywołać w nim głęboki uraz wywierający wpływ na całe życie.

Maria Wykowska była dobrą uczennicą z przedmiotów ścisłych, a w tym i z chemii. Nauczyciel tego przedmiotu poprosił ją o pomoc - bezpłatne korepetycje dla zagrożonych uczniów. Na koniec roku osoby te otrzymały dobre oceny, a ona jedynie pozytywną. Wcześniej Maria bardzo chciała zostać lekarzem, ale po opisanym epizodzie sama sobie wymierzyła karę - przestała się uczyć chemii. Sądziła, że bierze odwet za tak rażącą niesprawiedliwość, a - jak się można było spodziewać - uderzyło to w nią samą. Odpadały bowiem wszystkie uczelnie, w których chemia była przedmiotem egzaminacyjnym, zatem i medycyna. Z dobrym świadectwem sosnowieckiego liceum zdała więc egzamin na Wydział Elektrotechniki AGH w Krakowie, gdzie specjalizowała się w elektrotermii.

Po ukończeniu studiów zaproponowano jej pracę na uczelni w niedawno zorganizowanym Zakładzie Ergonomii, który wchodził wówczas w skład Wydziału Nauk Społecznych AGH. Równolegle z pierwszą pracą, w 1971 r. podjęła studia doktoranckie z akustyki na Wydziale Mechanicznym. Doktorat Marii Wykowskiej zbiegł się z przejęciem Zakładu Ergonomii przez Instytut Mechaniki i Wibroakustyki Wydziału Mechanicznego, w którym pozostaje do chwili obecnej.

Ergonomia z początku miała opinię "michałków" - przedmiotu lekceważonego przez wykładowców i studentów. Maria Wykowska traktowała wówczas prowadzenie zajęć z tego przedmiotu jako niezbyt lubiany obowiązek. Z czasem rozkochała się w ergonomii. W dużej mierze przyczyniła się do zmiany formy zajęć z ergonomii ze studentami. Organizowała stanowiska laboratoryjne, od strony merytorycznej, czego konsekwencją były materiały zawarte w skrypcie laboratoryjnym. Niewątpliwie lata 80. były najlepszymi dla ergonomii i w Polsce, i w AGH.

Z biegiem czasu zajęcia z ergonomii skurczyły się - w ostatnich latach do przeciętnie 30% godzin w stosunku do wcześniejszego okresu. Doktor Wykowska przygotowała wówczas projekty programów, które pozwoliłyby na realizację koncepcji branżowych z tak obszernego zakresu ergonomii. Prowadziła rozmowy z rektorem, z dziekanami prawie wszystkich wydziałów, uzasadniając potrzebę humanistycznego (ergonomicznego) kształcenia techników. Niestety, z miernym skutkiem. Przy generalnym ograniczeniu godzin dydaktycznych, na uczelni powstało przeświadczenie, że przedmiot ten nie musi być prowadzony przez wykształconych w tym kierunku pracowników. Większość wydziałów włączyła ergonomię do innych przedmiotów, prowadzonych przez pracowników wydziałowych. Sądzono, że taki przedmiot, jak ergonomia, może poprowadzić każdy wykładowca, zwłaszcza wobec konieczności redukcji pracowników dydaktycznych. Istnieje autonomia wydziałów, zatem o programie studiów decyduje dziekan i Rada Wydziału.

Już na samym początku zatrudnienia w uczelni doktor Wykowska zorganizowała Studenckie Koło Naukowe Ergonomii. Prowadzi je do chwili obecnej. Kiedy pytam - co z tego zostaje, odpowiada, że efekt widoczny jest nieraz w znacznej perspektywie czasowej. Przejawia się to w sposobie myślenia byłych członków koła, ich postrzeganiu świata, pobudzonej wrażliwości na jego bogactwa. Skutkuje w odbiorze życia codziennego, zadań zawodowych.

Efekty widoczne są w zaskakujących niekiedy wydarzeniach. Jedną z takich sympatycznych niespodzianek była przesyłka z makietą kościółka św. Idziego (położonego u stóp Wawelu), dar od byłego studenta; model może służyć do demonstracji propagacji światła. Niby drobiazg, a jaki sympatyczny.

Doktor Wykowska wymyśla niebanalne tematy, np.: właściwości percepcji słuchowej, warunki akustyczne dla potrzeb dydaktyki, identyfikacja dźwięku, lokalizacja źródeł dźwięku, przewodnictwo kostne i bogactwo wrażeń dźwiękowych, obniżenie progu słyszenia u młodzieży używającej walkmenów, ergonomiczne warunki percepcji wzrokowej, subiektywna ocena hałasu (okazuje się, że to co głośne wcale nie musi być odczuwane jako hałaśliwe) wyroby i ich poprawność pod względem funkcjonalnym itd.

Maria Wykowska ma bardzo czytelną hierarchię wartości, wyraźne upodobania, z którymi się jednak nie obnosi. Znam ją blisko 20 lat, a dopiero teraz dowiedziałem się, że musi jeden wieczór w tygodniu spędzić w filharmonii. Słuchanie koncertów jest mi wręcz potrzebne do życia - mówi. Lubi szczególnie polskich kompozytorów: Szymanowskiego, Karłowicza, Pendereckiego, Szopena. Nie zdziwiłem się więc już, kiedy później dowiedziałem się, że kilka razy w miesiącu chodzi na wykłady z biblistyki do Polskiej Akademii Teologii. Również dlatego, że odczuwa taką potrzebę.

Maria Wykowska robi wrażenie rzeczowej, dobrze zorganizowanej, bardzo sprawnej "pani inżynier". Może nawet nadto rzeczowej. Ale, na szczęście, nie jest to cała prawda o niej.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2006

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 31918312