ATEST Ochrona Pracy

22 stycznia 2019 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

07/2008 09/2008
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 08/2008

Henryk Bryk

Henryk Bryk
Henryk Bryk

Henryk Bryk został behapowcem na polecenie dyrektora swojego zakładu, ale później polubił na tyle nowe zajęcie, że nawet w swoim wolnym czasie zajmuje się problematyką wypadków przy pracy.

Urodził się na Kielecczyźnie i od wielu lat mieszka w Kielcach, ale kiedyś, jak spora część mieszkańców Kielecczyzny, miał śląski epizod. Wiadomo, górnictwo to w czasach Gomułki i Gierka były talony na samochody, mieszkania i dobre zarobki. Henryk Bryk wyjechał zatem na Śląsk i w roku 1962 ukończył Zasadniczą Szkołę Górniczą w Chorzowie. Krótko pracował jako górnik i już w następnym roku podjął naukę w dziennym Technikum Górniczym. Jako technik górnik rozpoczął pracę w KWK "Chwałowice", gdzie był najpierw stażystą, a później nadgórnikiem.

W roku 1968 zmienia branżę - jest też górnikiem, ale odkrywkowym. Pracuje w Kopalni Siarki koło Staszowa. "Zapach" siarkowodoru i ditlenku siarki, łzawienie oczu, pamięta do dziś. Po roku zmienia zakład pracy - tym razem na kopalnię glinki farbiarskiej, ochry, w Fidorze koło Końskich. Jest tam sztygarem zmianowym i oddziałowym. Złoża glinki znajdowały się dość płytko, bo na głębokości około 30 metrów, ale kopalnia była jednak podziemna, musiało więc istnieć ratownictwo górnicze, w którym działa przez cztery lata. Była wówczas jedna trudna akcja, do której wybrano właśnie jego. Stosowano wtedy prostą i racjonalną zasadę - do niebezpiecznych akcji kierowano przede wszystkim kawalerów. A Henryk Bryk był wówczas stanu wolnego. Oprócz tej pamiętnej akcji zdarzały się często kilkudniowe wyjazdy do kopalni siarki w Machowie - na przeprowadzenie trudnych zabezpieczeń remontowych, wykonania prac w atmosferze trującej, w zbiornikach itp. Po siedmiu latach pracy dyrektor kieruje go na kurs podstawowy dla pracowników służby bhp. Kopalnia miała być likwidowana i warto było zdobyć zawód inny niż górniczy, np. behapowski.

W roku 1976 Henryk Bryk znajduje pracę w Kieleckich Kopalniach Surowców Mineralnych w Kopalni Wapienia "Morawica", gdzie jest sztygarem zmianowym i sztygarem robót strzałowych. Los zdarzył, że doznał w domu poważnego urazu ręki. W roku 1985 lekarze uznali, że nie powinien pracować w zimnym mikroklimacie. Trzeba dodać, że w poprzednich latach Henryk Bryk zdobył uprawnienia technika w Pomaturalnym Studium BHP w Kielcach. Wydobywa zatem z szuflady dyplom technika bhp i dostaje pracę na stanowisku nadsztygara ds. bhp i inspektora ppoż. w Kopalni Wapienia "Morawica", która od stycznia 1991 r. jest samodzielnym podmiotem - obecnie spółką akcyjną - czynną do dziś.

Zainteresowany szczególnie problematyką wypadkową, Henryk Bryk powołany zostaje na ławnika w roku 1987; wybiera Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Pełni tę funkcję przez kilka kadencji - w sumie 20 lat. Jego wiedza przydaje się składowi orzekającemu, sam również gromadzi doświadczenie, analizując i oceniając setki spraw z dziedziny prawa pracy i bhp. Chętnie wymienia doświadczenia ze specjalistami wypadkoznawstwa z instytutów naukowych.

Kielecczyznę w ogólnopolskim stowarzyszeniu behapowców przez długi czas reprezentowało tylko Końskie. A co z metropolią tego regionu? Ludzie długo nie mogli się zorganizować - wreszcie przed pięciu laty powstał oddział stowarzyszenia w Kielcach. Jego przewodniczącym został Henryk Bryk. Organizacja działa w sposób klasyczny - spotkanie z przedstawicielami instytucji nadzoru jako główny punkt zebrania. Ale wiele na to wskazuje, że oddział rozpocznie własną działalność szkoleniową. To bardzo poprawi samopoczucie członkom.

Henryk Bryk jest właścicielem jednoosobowej firmy behapowskiej. Nie trzeba dodawać, że specjalizuje się w analizie wypadków i sporządzaniu dokumentacji powypadkowej.

Ostatnimi laty większość wolnego czasu poświęca na dokończenie budowy domu (jak przystało na długoletniego pracownika branży marmurów, mieszka przy ulicy Kalcytowej). Jeśli będzie miał więcej wolnego czasu odwiedzi, jak to robił kiedyś, najładniejsze zakątki Kielecczyzny.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2008

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 31918458