ATEST Ochrona Pracy

22 stycznia 2019 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

01/2015 03/2015
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 02/2015

Bogumiła Kocielnik

Bogumiła Kocielnik
Bogumiła Kocielnik

Większość osób prezentowanych w tym cyklu przez przypadek zawodowo i nie tylko związała się z bhp. Tak też było w przypadku Bogumiły Kocielnik. Po ukończeniu studium stenotypii z korespondencją w języku obcym wyjechała z koleżanką na wakacje do Włoch. Planowane dwa miesiące przeciągnęły się do sześciu lat. Jednak tęsknota za bliskimi, krajem, no i miłość sprawiły, że wróciła. Wyszła za mąż, urodziła dzieci... i życie zmusiło ją do poszukiwania pracy. Szukała pracy z możliwością wykorzystania znajomości języka włoskiego, ale się nie udało. Koleżanka z urzędu pracy podsunęła jej ofertę firmy szukającej osoby bezrobotnej, która ukończy kurs podstawowy dla pracowników służby bhp, urząd ten kurs sfinansuje, a firma zatrudni co najmniej na pół roku. Bogumiła Kocielnik wyzwań nigdy się nie bała, więc postanowiła spróbować, choć tak naprawdę nie bardzo wiedziała wtedy, co to takiego to bhp. Łatwo nie było, bo o miejsce ubiegało się sześciu kandydatów, a ona bez doświadczenia, z dwójką małych dzieci - nie była to mocna pozycja. A jednak pokonała konkurentów i tak zaczęła się jej życiowa przygoda z bhp. Na kursie robiła wielkie oczy i pytała samą siebie - jak sobie poradzę? Ale wszystko jest dla ludzi, zwłaszcza tych, którym się chce i którzy wierzą w siebie. Gdy zaczęła pracę, zaraz po ukończeniu kursu, w firmie zdarzył się wypadek. Pamięta swoje ogromne przerażenie, bo co innego wiedza teoretyczna, a co innego działanie i to związane z wypadkiem. Na szczęście dyrektor nie rzucił jej na głęboką wodę i wypadek "przeprowadził" doświadczony kolega, a dla niej był to znakomity instruktaż. W firmie tej pracowała 2 lata, miała już doświadczenie i zaczęła rozglądać się za czymś nowym, lepiej płatnym. Trafiła do firmy kuzienniczej, zajmującej się produkcją części do samochodów. Niewielka, bo zatrudniająca 100 osób firma, ale przekrój zagrożeń na stanowiskach pracy duży. Wyzwanie było ogromne, ponieważ miała zajmować się również ochroną środowiska, ale B. Kocielnik po prostu to lubi i uważa, że każdy z nas potrzebuje zmian, nowości, które chronią przed rutyną i motywują do osiągania celów. Kiedy okazało się, że z powodów rodzinnych musiała szukać nowej pracy, już wiedziała, że bhp to zajęcie dla niej. Lubi tę pracę, bo ciągle coś się dzieje, choć czasem bywa trudno, ale jest kontakt z ludźmi i satysfakcja z rzeczy, które można zrobić dla drugiego człowieka. W międzyczasie ukończyła co prawda studia licencjackie i magisterskie na ekonomii, ale jedno wie na pewno: mimo że księgowa z pewnością zarabia dużo więcej, to ona swojej pracy nie zamieniłaby na żadną inną. Był też trudny czas, kiedy została na chwilę bez pracy. Z pomocą ponownie przyszedł urząd pracy - odpowiadając na ofertę trafiła do wojska, choć pani z urzędu w rozmowie telefonicznej wyraziła swoje obawy, czy w wojsku zechcą kobietę na to stanowisko. Na szczęście dla niej wojsko się zmienia i kobiety znajdują w nim swoje miejsce. Od 2006 r. B. Kocielnik kieruje komórką bhp w jednostce wojskowej, w tym czasie ukończyła studia podyplomowe z zakresu bhp na Politechnice Warszawskiej. Uważa, że w branży bhp jeszcze wiele jest do zrobienia, chociażby to, by behapowiec, często postrzegany jako "niepotrzebny w firmie", stał się prawą ręką pracodawcy, byśmy wszyscy rozumieli, że bezpieczeństwo w pracy jest naprawdę ważne, że życie i zdrowie mamy dane raz i nie mamy części zamiennych.

W listopadzie ub.r. B. Kocielnik zapisała się do Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracowników Służby BHP, oddział Warszawa Centrum. Ma nadzieję, że wygospodaruje czas na działalność w stowarzyszeniu, w którym, jej zdaniem, panuje bardzo fajna, przyjacielska atmosfera i właściwie od pierwszego spotkania wie, że był to dobry krok i szkoda, że zrobiła go dopiero teraz.

Uważa, że doświadczenie w behapowskiej branży jest bardzo istotne i tylko właściwe podejście do spraw bhp, zaangażowanie, przekonywanie innych może przynieść oczekiwane rezultaty. Edukacja dla bezpieczeństwa powinna zaczynać się już w szkole, a może nawet w przedszkolu, dzieci są bardzo dobrymi obserwatorami. Przypomina sobie jazdę samochodem z czteroletnim wtedy synem, gdy zadzwonił telefon. Sięgnęła po niego, a synek powiedział: mamusiu nie możesz odebrać telefonu, bo złapie cię policja i zapłacisz mandat. Pomyślała, że ma mądre dziecko, ale dostrzegła też mamę, która nie zapina dziecku pasów, rozmawia przez komórkę w czasie jazdy, nie przestrzega przepisów i taki obraz kształtuje w głowie młodego człowieka, który szybko dorośnie i albo wejdzie w życie z zakodowanym przykładem przestrzegania pewnych zasad, albo będzie je łamał narażając siebie i otoczenie na niebezpieczeństwo.

Jej marzeniem jest, aby w pracy udało się przekonać kierownictwo do wprowadzenia systemu zarządzania bezpieczeństwem i higieną pracy. To był temat jej pracy na studiach podyplomowych, którą na razie odłożyła do szuflady, ale to nie znaczy, że o niej zapomniała. Może pewnego dnia do niej sięgnie i to będzie coś!

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2015

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 31918166