ATEST Ochrona Pracy

25 kwietnia 2019 r.

[Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

10/1995 12/1995
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 11/1995

Wiesław Renda

Wiesław Renda
Wiesław Renda

Koszalińska PIP funkcjonuje z dala od stolicy, co ma swoje zalety, ale i wady; publikacje miejscowej prasy rzadko przedrukowują gazety centralne, a chwalić się wprost nie wypada. Kiedyś jeden z byłych szefów PIP stwierdził publicznie: - o Koszalinie nic nie słychać, czyżby tam się nic nie działo. Trochę było w tym zadowolenia, bo mogło to znaczyć, że z tym okręgiem nie ma kłopotów, ale pobrzmiewała w tej wypowiedzi nutka wątpliwości: czy aby nie jest tam sennie i nijako. Wiesław Renda uważa, że urząd, taki jak inspekcja pracy, ma zadania związane ze swoim terytorium i one są najważniejsze; a o koszalińskiej i słupskiej inspekcji miejscowa prasa pisze ostatnio na tyle dużo i na tyle korzystnie, że główny inspektor pracy wyróżnił szefa koszalińskiego okręgu za osiągnięcia w dziedzinie promocji zagadnień ochrony pracy. Ale nie tylko pod tym względem koszaliński OIP - sprawujący nadzór także na terenie woj. słupskiego - od lat jest dobrze notowany w wewnętrznym rankingu.

Piszę o instytucji, ale przecież stanowią ją ludzie. Okręgiem w Koszalinie kieruje od 20 lat mgr Wiesław Renda, kiedyś najmłodszy szef okręgu, obecnie tylko trzech inspektorów ma dłuższy staż w firmie. W. Renda od współpracowników wymaga nie tylko profesjonalizmu, ale też kultury obsługi interesantów i życzliwości w podchodzeniu do ich spraw osobistych. Właśnie życzliwość jest ważna; łatwiej ludziom przetrwać trudne czasy, gdy czują "urzędową" przychylność. Przemyślana polityka kadrowa, ostre, ale jasno sformułowane wymagania przynoszą dobre skutki.

Miałem okazję odwiedzić zakłady pracy tego regionu, prawda, że te najlepsze, ale byłem zaskoczony poziomem rozwiązań technicznych, kompetencją dozoru. W biurach konstrukcyjnych na pozór prowincjonalnych zakładów stosowane są najnowsze programy CAD (komputerowe wspomagania projektowania), a rozwiązania technologiczne, powstałe w takich zakładach, uznają za atrakcyjne nawet znakomite firmy zagraniczne. W epoce modemów, internetu, nie ma prowincji: prowincja co najwyżej jest w nas, jak zauważył przed laty pewien mądry człowiek.

Nie znaczy to, że wszędzie w tym regionie jest wspaniale. Są w tej części Pomorza problemy, z którymi nie mogą sobie poradzić lokalne władze: kwestie pośrednio związane z ochroną pracy. Tutaj było najwięcej PGR-ów, które upadły dla potwierdzenia wyższości gospodarki indywidualnej nad upaństwowioną. Wiesław Renda jest nawet przekonany, że niektórym zakładom zbyt skwapliwie pomagano w tym upadku. W rezultacie pozostało bez pracy wielu ludzi, którzy umieli co najwyżej jeździć traktorem, obrządzać bydło, ale nie posiadali żadnych przydatnych poza rolnictwem kwalifikacji. Cały ich majątek stanowiły mieszkania w przyzakładowych blokach. Bieda bywa tu większa niż gdzie indziej. Kiedyś, po reportażu opisującym dramatyczne warunki życia rodziny z ośmiorgiem dzieci, W. Renda zaproponował, by zrobić coś konkretnego, objąć opieką tę właśnie rodzinę. W okręgu zebrano odzież, datki pieniężne; są to jednak tylko działania doraźne - żywiciele tej rodziny nie mieli nawet prawa do zasiłku dla bezrobotnych.

Mimo iż możliwości działania inspekcji są ograniczone, W. Renda stara się, aby skargi były załatwiane sprawnie i skutecznie. Okręgowy inspektor stara się, by punkty porad prawnych znajdowały się jak najbliżej zainteresowanych, dlatego inspektorzy wyjeżdżają na dyżury do Lęborka, Kołobrzegu, Białogardu, Szczecinka, Świdwina - z różną częstotliwością, zależnie od potrzeb potwierdzonych frekwencją w miejscach dyżurów, raz w tygodniu bądź raz w miesiącu. Na ponad tysiąc załatwionych rocznie skarg pracowniczych blisko 3 było uzasadnionych. Skargi świadczą m.in. o dużej ułomności prawa - oto przy jednej taśmie pracują z jednej strony kobiety, które mają status pracownic, z drugiej wykonujące to samo osoby zatrudnione na umowę zlecenia. Jak będą "grzeczne" to niewykluczone, że za jakiś czas zostaną prawdziwymi pracownicami. Inspekcja w takich sytuacjach jest bezradna, ale Wiesław Renda stara się takimi sprawami zainteresować lokalne władze i parlamentarzystów. Jest to o tyle łatwe, że w tym samym budynku, najwyższym w mieście tzw. związkowcu, sąsiadują ze sobą redakcja "Głosu Pomorza", OIP i biura parlamentarzystów koszalińskich.

Prospołeczne zachowania ujawniają się zwykle wcześnie. Tak było i w przypadku W. Rendy. W szkole podstawowej i w liceum w rodzinnej Nidzicy (woj. olsztyńskie) był przewodniczącym szkolnego samorządu, prowadził także drużynę harcerską. Na wydziale prawa Uniwersytetu M. Kopernika w Toruniu przewodniczył radzie wydziałowej ZSP, działał w klubie studenckim "OD NOWA". Było tam dużo dobrego jazzu, który lubi najbardziej - nowoorleańskiego, a sentyment do klasycznego jazzu zachował do dziś. Po studiach trafił do Koszalina skąd otrzymywał stypendium fundowane. Specjalizował się wówczas w prawie gospodarczym, orzekając w Okręgowej Komisji Arbitrażowej, później w prawie pracy. W roku 1975, po ukończeniu wrocławskiej szkoły inspekcji, organizował OIP. Umie bezkonfliktowo i sprawnie kierować zespołem. Z Koszalina nie wpływają do władz inspekcyjnych skargi i anonimy na szefa okręgu, co zdarza się gdzie indziej.

Wiesław Renda jest za wprowadzeniem w PIP instytucji kontrolerów dla małych zakładów. Na podstawie ich ustaleń decyzje wydawałby inspektor pracy, który jednak powinien mieć zapewnioną pełną obsługę administracyjną. Taki właśnie model inspekcji oglądał niedawno w Hiszpanii i sądzi, że byłby odpowiedni także w naszym kraju.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2019

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 32723745