ATEST Ochrona Pracy

1 grudnia 2020 r.

[Prenumerata] [Spis treści]     

 

Wydarzenia

Wydarzenia

Wydarzenia

Zobacz starsze wydarzenia

  poprzednie   następne  

2020-11-17 17:27

Inspekcja najwyraźniej chce zabić wirusa papierem…


Można próbować porwać się z motyką na słońce, można też próbować zwalczyć koronawirusa papierem – taką próbę na dużą skalę podjęła Państwowa Inspekcja Pracy. W październikowym ATEŚCIE staraniom inspekcji poświęciliśmy kilka artykułów, analizując, czy wirus SARS-CoV-2 jest zagrożeniem zawodowym dla wszystkich zatrudnionych. Naszym zdaniem, nie. Jednak PIP uważa, że i owszem – przyrasta więc liczba koronawirusowych kontroli, wystąpień i nakazów: zaktualizować ocenę ryzyka, uwzględniając w niej narażenie na koronawirusa. Dla wszystkich, powtórzmy, a nie dla ratowników medycznych, pracowników laboratoriów czy punktów poboru próbek. Inspekcja najwyraźniej chce zabić wirusa papierem, bo czymże jest taka aktualizacja oceny ryzyka jak nie tworzeniem papierów. Niczym innym być nie może.

Na stronach internetowych PIP (na innych też nie) nie ma informacji zawierającej narzędzia do analizy i oceny ryzyka związanego z narażeniem na koronawirusa. Może ocena ryzyka LMRA, czyli przed samym rozpoczęciem pracy, dniówki? Testujemy (na własny koszt) wszystkich pracowników codziennie i przed rozpoczęciem zmiany bierzemy pod uwagę wyniki testów z poprzedniego dnia? Jaki procent zarażonych będzie wskazywał na ryzyko niedopuszczalne, a jaki na średnie? A co z tymi, którzy podczas wczorajszego badania byli negatywni, a przywieźli wirusy z drogi do pracy w tramwaju czy z pobytu w sklepie? Jak kontrolować, czy pracownicy poza firmą noszą maseczki, dezynfekują ręce i zachowują dystans? Czy w środkach profilaktycznych powinno znaleźć się zalecenie utrzymywania dystansu od żony/męża, jeśli pracuje w innej firmie? A może skoszarować pracowników i wpuszczać ich na hale dopiero po kwarantannie? A może wszystkim podać aspirynę? To od bólu głowy.

Może rozboleć podczas lektury kolejnych nakazów, wystąpień i pism od inspekcji, które podsyłają nasi czytelnicy. Na przykład czytelnik, który przesłał nam treść odpowiedzi na wystąpienie dotyczące aktualizacji oceny ryzyka m.in. dla brukarza (opublikowaną w ATEŚCIE 10/2020) dostał pismo z inspekcji, z którego jasno wynika, że jak inspektor wydaje wystąpienie, to nie po to, żeby z nim dyskutować, tylko się zastosować. W branży budowlanej nie trzeba oceniać ryzyka zawodowego w takim stopniu, jak w branżach, w których zagrożenie koronawirusem jest większe. Z pisma PIP nie dowiadujemy się jednak, w jakim stopniu ma być dokonana ocena. (Ciekawe: czy to się jakoś stopniuje?) Ma być, bo przecież koronawirus może wystąpić wśród pracowników. Pracodawca powinien chronić pracowników i poinformować ich, jakie środki zostały przedsięwzięte. Słusznie. Ale co to ma wspólnego z oceną ryzyka zawodowego? Innymi słowy: koronawirus jest? – jest, wystąpienie jest? – to nad czym się zastanawiać? Przecież inspektor ma zawsze rację. Z takiego założenia wyszedł też behapowski internet oferując niezliczone usługi aktualizacji oceny ryzyka na wszelkie możliwe stanowiska i przy wszelkich pracach. Przecież pracodawcom inspekcja pracy kojarzy się zwykle z tym, z czym służba bhp. Z papierami. Kazali kolejny zrobić, to trzeba zrobić. Myśleć nie trzeba.

Pracodawcom można nakazać aktualizację oceny ryzyka o zagrożenia niezawodowe. Część się zastosuje, choćby dla świętego spokoju. Koronawirus różnych nakazów i zaklęć (także tych wygłaszanych z telewizora) nie słucha – widać to po zatrważających wzrostach liczby zakażeń i zgonów w ostatnich tygodniach.

Więcej o koronawirusie w każdym numerze ATESTU.
Prenumerata: https://www.atest.com.pl/strony,pre

  poprzednie   następne  

Dodaj swój komentarz


 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2020

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 38589398