ATEST Ochrona Pracy

23 marca 2019 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

ATEST 2/2019

Instrukcja bhp jako tarcza

Środki ochrony indywidualnej bywają nazywane ostatnią linią obrony pracownika - gdy nie da się zastosować rozwiązań i technologii bezpiecznych i gdy środki ochrony zbiorowej nie są wystarczające. Natomiast instrukcja bhp - której poświęciliśmy w znacznej mierze ubiegłoroczną konferencję ATESTU - jest swoistą tarczą, która chroni pracownika, ale tylko pod pewnymi warunkami: musi być dobrze przygotowana, zrozumiała i stosowana. Służba bhp nie musi i nie powinna tworzyć instrukcji, ale - tak jak w przypadku oceny ryzyka - powinna się angażować w ich powstawanie, sprawdzać poprawność i stosowanie ich przez pracowników. Może też podpowiadać pracodawcom i pracownikom ciekawe rozwiązania, włączać tematykę instrukcji w cykl szkoleń bhp w zakładzie.

11. konferencję ATESTU "BHP 3.0 - stosowanie procedur bezpiecznej pracy na podstawie oceny ryzyka" (Wisła, 21-23 listopada 2018 r.) staraliśmy się zorganizować tak, aby w maksymalnym stopniu dopuścić do głosu jej uczestników i umożliwić wymianę doświadczeń. Stąd organizacja warsztatów, paneli konsultacyjnych na stoiskach partnerów, stolika eksperta - w formule dialogowej i zachęcającej do rozmowy. Uczestnicy mogli również wziąć udział w dyskusji panelowej, która odbyła się pierwszego dnia konferencji, oraz debacie, podsumowującej trzydniowe obrady.

21 listopada odbyła się, wieńcząca pierwszy dzień konferencji dyskusja panelowa pod tytułem "Instrukcja bhp - reaktywacja". Prowadził ją Bogusław Ziędalski, który wcześniej wygłosił wykład plenarny: "Instrukcja bhp - wymagany dokument czy praktyczne narzędzie?". Oprócz niego w dyskusji uczestniczyło czterech panelistów: Małgorzata Majka - kierownik działu bhp w Uniwersytecie Jagiellońskim, Piotr Kaczmarek - właściciel firmy doradczo-szkoleniowej, Bogusław Solawa - inspektor pracy z Krakowa, Marcin Ulaniuk - praktyk, specjalista ds. bhp. Do rozmowy aktywnie włączali się uczestnicy konferencji.

Psychologia bezpieczeństwa pracy

Warsztaty "Psychologia bezpieczeństwa pracy. Jak rozmawiać z pracownikami o łamaniu zasad" składały się z dwóch części. Pierwszą poświęciliśmy tematowi zachowania: czym jest zachowanie? Jak je obiektywnie obserwować? Dlaczego zachowujemy się w pracy niebezpiecznie? Jak motywować do bezpiecznych zachowań? Pracowaliśmy również z krzywą Kirschstein&Partner, która opisuje etapy rozwoju kultury bezpieczeństwa. Uczestnicy analizowali swoje firmy i zastanawiali się, na którym szczeblu rozwoju kultury bezpieczeństwa są ich organizacje oraz jakie działania rozwojowe powinny one podjąć. Szczerze rozmawiali o słabych punktach w ich organizacjach, ale również wymieniali się stosowanymi już dobrymi praktykami. Druga część poświęcona była prowadzeniu rozmów z pracownikami. Uczestnicy na podstawie ćwiczenia opracowali zasady prowadzenia rozmów z pracownikami. Metody prowadzenia rozmów doskonalili podczas kolejnych ćwiczeń. Zagrali również, na razie jako jedyni, w opracowaną przez nas dla firmy Smurfit Kappa Polska grę komunikacyjną. Jej celem było przećwiczenie pytań otwartych, wskazanie przykładów tematów do rozmowy oraz pokazanie, że rozmowy na temat bezpieczeństwa mogą mieć nową, ciekawą formę - z wykorzystaniem zdjęć, haseł i pytań. Na grę uczestnicy zareagowali bardzo pozytywnie. Prowadziłam warsztaty podczas konferencji ATESTU drugi raz. Bardzo lubię te zajęcia. Gromadzą one w jednym miejscu pracowników służby bhp z różnych branż, z małym i dużym stażem pracy, różnymi pomysłami i poglądami. Uczestnicy są otwarci na dzielenie się wiedzą i swoimi doświadczeniami. Są też jednak wymagający - dopytują, otwarcie wyrażają swoje wątpliwości lub mówią, gdy się z czymś nie zgadzają. Jest to bardzo dobre i pozytywne doświadczenie dla mnie jako prowadzącej.

Justyna Pokładnik

Czy instrukcja bhp powinna być krótka i konkretna, a może rozbudowana i precyzyjna? Najważniejszą cechą instrukcji jest jej kompletność, a to w jakiej formie występuje, zależy od tego, w jakim celu będzie używana: instrukcje rozbudowane służą do studiowania, pogłębiania wiedzy, analizowania problemu, natomiast ich skróty mogą wisieć na stanowiskach pracy, w celu bieżącego przypominania podstawowych informacji. Podczas dyskusji podkreślano też, że instrukcje powinny być krótkie i konkretne po to, by lepiej służyć pracownikom; że nawet w odniesieniu do skomplikowanych maszyn należy dążyć do tworzenia wyciągu najistotniejszych kwestii z zakresu obsługi. Ważne jest, by wyczerpywały zagadnienie w takim stopniu, aby zapobiegać wypadkom. Muszą być dostępne na stanowiskach, w miejscach wykonywania pracy, żeby pracownicy w każdej chwili mogli po nie sięgnąć. Krótka instrukcja jest wystarczająca pod warunkiem jej dobrego i rzetelnego wykonania. Wywiązała się też dyskusja na temat powiązania szkolenia stanowiskowego z instrukcjami bhp oraz uregulowania w firmach zagadnienia tworzenia, opiniowania i funkcjonowania instrukcji.

Co zrobić, żeby pracownik nie tylko zapoznał się z instrukcją, ale również ją zrozumiał? Oczywiście, opracować ją tak, aby była zrozumiała, ale to może nie wystarczyć. Można tak jak się to robi w przypadku zajęć ze studentami: nakazać dwukrotne zapoznanie się z instrukcją, w tym jedno wspólne (w grupie, z prowadzącym, sprawdzając od razu rozumienie). Jednak zwykle nie kontroluje się tego, czy pracownicy rozumieją instrukcje, gdyż oświadczenie o zapoznaniu się z nią służy w praktyce innym celom, np. w wypadku sprawy sądowej. Głosy z sali potwierdziły potrzebę praktycznej weryfikacji znajomości instrukcji i umiejętności poprawnego, zgodnego z przepisami i zasadami bhp wykonania pracy.

Kolejne wypowiedzi dotyczyły niezgodności w tłumaczeniach instrukcji i komplikacji w dotarciu ze zrozumiałym przekazem do obcojęzycznych pracowników. M. Majka na przykładzie UJ zapoznała słuchaczy z problemem przygotowania instrukcji do skomplikowanej aparatury naukowej. Oryginalna jest wersja angielska i studenci oraz pracownicy ze względu na angielski interfejs urządzenia wolą ją w takiej formie. Zwykle taka instrukcja jest bardzo obszerna, więc tłumaczenie całej byłoby kłopotliwe i kosztowne. Złotym środkiem okazało się przygotowanie odpowiednich wkładek z tłumaczeniami najistotniejszych (ze względu na bhp) miejsc dokumentu.

O wypadkach przy stoliku eksperta

Uważam, że formuła "stolika eksperta" sprawdziła się po raz kolejny. Kilkanaście osób, które postanowiły skorzystać z tego elementu konferencji, miało uzasadnione wątpliwości co do jednoznacznej interpretacji ich problemów związanych z prawidłowością prowadzonych postępowań powypadkowych. Wśród wielu problemów znalazły się m.in.:

- Poszkodowany w śpiączce - czekać na poprawę stanu zdrowia czy korespondować z rodziną?

- Brak odbioru przesyłek przez poszkodowanego zamieszkującego w innym rejonie kraju a obligatoryjne terminy.

- Kwestionowanie przez ZUS stwierdzeń zespołów powypadkowych.

- Zasady postępowania przed sądem pracy.

- Przyczyna pośrednia, przyczyna bezpośrednia, skutek - podobieństwa i różnice.

Reakcje osób korzystających ze "stolika" pozwalają na stwierdzenie, że znaczna część problemów, o ile nie została całkowicie rozstrzygnięta, to przynajmniej w jakimś stopniu rozjaśniona. Bezpośredni kontakt podczas rozmowy przy stoliku stwarza swobodniejszą atmosferę w porównaniu do wykładu czy nawet kilkuosobowych zajęć warsztatowych, rozmowa nie ma ograniczeń czasowych i pozwala na spokojne rozwiązanie nawet skomplikowanego problemu.

Andrzej Nowak

Gotowe instrukcje (z żółtym paskiem) kupowane przez pracodawców i wieszane w pomieszczeniach pracy, na stanowiskach, przy maszynach zwykle nie nadają się do niczego. Nikt (łącznie z samym kupującym) ich też nie czyta. (Może i dobrze, więcej byłoby zamieszania spowodowanego próbą stosowania ich ogólnych, "jedynie słusznych" i "uśrednionych" wskazań). Sprzedaż gotowych instrukcji w lokalnych punktach handlu artykułami bhp wzrasta nagle w przypadku zbliżającej się kontroli PIP w okolicznych zakładach. Inspekcja zaczyna interesować się instrukcjami dopiero, gdy dojdzie do wypadku ciężkiego, zbiorowego lub śmiertelnego.

Źle opracowana i/lub niestosowana instrukcja może słono kosztować - to w kontekście rozkręcającego się rynku procesów cywilnych i odszkodowań po wypadkach przy pracy. Amerykanie już wiedzą, że uchybienia związane z bezpieczeństwem pracy mogą skończyć się potrzebą wypłacania bardzo wysokich odszkodowań, co zwyczajnie nie opłaca się firmom.

Ergonomiczne czynniki ryzyka

Rzeczywisty zakres merytoryczny warsztatów "Ergonomiczne narzędzia do oceny obciążenia fizycznego" w stosunku do zaplanowanego (omówienie i praktyczne przećwiczenie konkretnych metod oceny obciążenia) uległ pewnej modyfikacji. Tym niemniej zasadniczo można uznać, że dosyć szczegółowe przedstawienie zmian, jakie wprowadzono w nowym rozporządzeniu dotyczącym transportu ręcznego też stanowi swego rodzaju ergonomiczne narzędzie do oceny obciążenia fizycznego. W ramach warsztatów przećwiczono praktycznie zastosowanie dwóch bliźniaczych metod oceny ryzyka rozwoju dolegliwości ze strony układu ruchu - RULA i REBA, w zasadzie dobrze znanych uczestnikom warsztatów, ale z niewiadomych względów w praktycznej działalności rzadko wykorzystywanych. Skłonność prowadzącego warsztaty do dygresji oraz zapotrzebowanie społeczne uczestników spowodowało, że znacząca część warsztatów po prostu oscylowała wokół ergonomicznych czynników ryzyka - wspomnianego już transportu ręcznego (poza samymi przepisami przedstawione zostały poprawne techniki podnoszenia wraz z przykładową procedurą wykonywania czynności przemieszczania przedmiotów z punktu A do punktu B) czy problemów związanych z powtarzalnością ruchów roboczych. Przedstawiono także przykłady rozwiązywania problemów związanych z obciążeniem mięśniowo-szkieletowym - zarówno te godne polecenia, jak i te, które naprawdę nie powinny znaleźć naśladowców. I chociaż nie było to przemyślaną wcześniej intencją twórców warsztatów (redakcji ATEST oraz prowadzącego), wydaje się, że koncepcja warsztatów polegająca na podziale ich czasu na dwie części - sformalizowaną (np. przedstawienie konkretnych metod czy sposobów radzenia sobie z konkretnymi problemami) oraz bardziej dowolną (rzecz jasna w ramach ogólnego zakresu warsztatów) - wynikającą w szczególności z potrzeb uczestników jest rozwiązaniem dobrym, żeby nie powiedzieć ergonomicznym. A zwłaszcza w sytuacji, gdyby uczestnicy jeszcze przed spotkaniem przygotowali nurtujące ich pytania i przesłali wcześniej do prowadzącego.

Zbigniew Jóźwiak

23 listopada odbyła się, podsumowująca całą konferencję, debata pt. "Quo vadis służbo bhp?". Zastanawialiśmy się nad tym, jak w praktyce wygląda usytuowanie służby bhp w firmach i instytucjach. Czy zawsze podlega prezesowi, właścicielowi, ministrowi? A jeśli nie, to czy jest to zły układ. Okazuje się, że nie zawsze, że i w innych układach - choć jest to niezgodne z przepisem - można dobrze i skutecznie funkcjonować (wiele zależy zarówno od samego pracownika służby bhp, jak i od kultury organizacyjnej firmy). Gorącym tematem okazały się szkolenia okresowe bhp. Jedni szkolą w swoich zakładach, ale za dodatkowe pieniądze, inni bez, bo pracodawca "ładnie prosi". Gdy jedna z uczestniczek konferencji zwróciła na to uwagę kontrolującej zakład inspektor pracy, to usłyszała, że tak się utarło. Ten głos stał się przyczynkiem do narzekania na brak wsparcia, którego służba bhp mogłaby oczekiwać od PIP.

Dyskutanci stwierdzili też, że rzadko otrzymują wsparcie od społecznych inspektorów pracy. Głos w dyskusji: "Od siedmiu lat temu samemu społecznemu inspektorowi pracy podaję rocznie trzy terminy szkoleń, żeby się chociaż raz wybrał, ponieważ chcę mieć kompetentnego partnera w zakładzie pracy. Natomiast mój kochany społeczny na wszystkie moje namowy odpowiada: on wie to co potrzeba. Co nie zmienia faktu, że co chwilę przychodzi do mnie, pyta o przepisy, po czym idzie do dyrektora generalnego i powtarza moje słowa".

Warsztaty z IBWRB

Uczestnikami warsztatów byli głównie przedstawiciele służby bhp, którzy oczywiście co do zasady nie opracowują instrukcji bezpiecznego wykonywania robót budowlanych, ale często sprawdzają je i konsultują. Biorąc pod uwagę ogromny zakres rozwiązań technicznych zabezpieczeń na budowie poprowadziliśmy warsztaty, formułując konkretne problemy i prowadząc z uczestnikami dyskusje w celu ich rozwiązania. W przepisach nie ma wytycznych dotyczących tworzenia IBWRB. Rozmowy podczas warsztatów pokazały, że w poszczególnych firmach panuje duża dowolność w tym zakresie. Niektórzy - naszym zdaniem słusznie - określają za pomocą wewnętrznych regulacji formę i treść tej instrukcji. Za niepokojące uważamy to, że wykonawcy traktują tę instrukcję zbyt ogólnie, skupiają się bardziej na wyposażeniu pracownika w narzędzia i materiały, odchodząc od istoty instrukcji, której zadaniem jest precyzyjne i jednoznaczne rozstrzygnięcie, w jaki sposób techniczny i organizacyjny określone zadanie budowlane ma zostać wykonane bezpiecznie. W trakcie warsztatów na wielu konkretnych przykładach budowalnych wskazano najpierw dostępne sposoby bezpiecznej pracy, a następnie przykłady sformalizowania tego w IBWRB.

Marcin Korta, Dariusz Kulesza, Robert Pasikowski

Pojawił się także temat zmian dotyczących zniesienia obowiązku przeprowadzania szkoleń okresowych w dziedzinie bhp dla wybranych grup pracowników administracyjno-biurowych oraz podniesienia limitu pracowników - z 20 do 50 - umożliwiającego pracodawcy samodzielne wykonywanie zadań służby bhp. Zmiany weszły w życie 1 stycznia br. - piszemy o nich na str. 36. W tym kontekście zadano pytanie: kto powinien inicjować propozycje zmian na korzyść służby bhp? Okazuje się bowiem, że nie ma ona zbyt wielu sojuszników. ATEST angażował się m.in. w próby reformy szkoleń bhp, niestety daremne.

Dużym zainteresowaniem cieszyło się zagadnienie uzyskiwania kwalifikacji do pracy w służbie bhp. Dwie przykładowe wypowiedzi: "Podczas studiów podyplomowych, po drugich zajęciach, pani prowadząca poprosiła żebym został i podał jej indeks, to ona mi wpisze zaliczenie, żebym się już więcej nie odzywał" oraz "Jest cała masa behapowców po studiach zaocznych, podyplomówkach, dla których istotne było uzyskanie papieru po to, by kasować 15, 20 złotych za szkolenie i nic więcej ich nie interesuje. Od kilku lat staramy się w naszym środowisku zmarginalizować tę grupę ludzi, natomiast nie ma, odnoszę takie wrażenie, woli całego środowiska służby bhp, by zrobić z tym porządek".

Jak widać, poziom kształcenia przyszłych pracowników służby bhp pozostawia wiele do życzenia. Zastanawiano się więc nad wprowadzeniem obowiązkowego państwowego egzaminu dla służby bhp (pomysł ten został przed laty sformułowany na łamach ATESTU).

Z dyskusji podczas konferencji wynika, że na wysoki poziom pracy służby bhp i dobrą jakość instrukcji bhp nie ma prostego przepisu. Że wiele zależy od zaangażowania behapowców, świadomości pracodawców i pracowników. Na wsparcie instytucji i zmiany w przepisach nie bardzo możemy liczyć. Tylko porządna behapowska robota przyczynia się do poprawy w omawianych zakresach.

Cieszymy się, że obydwie dyskusje zgromadziły licznych zainteresowanych, że uczestnicy naszej konferencji chętnie dzielą się doświadczeniami, podpowiadają koleżankom i kolegom, jak radzą sobie z konkretnymi problemami. W naszej dziedzinie bez współpracy nie ma szans na sukces.Koniec(pk, rk)

Dodaj swój komentarz


 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2019

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 32476046