ATEST Ochrona Pracy

22 stycznia 2019 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

02/2000 04/2000
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 03/2000

Tadeusz Kuran

Tadeusz Kuran
Tadeusz Kuran

Są ludzie, których zajmują sprawy niedostrzegane albo uznawane za mało ważne przez innych. Osoby takie angażują się wówczas z całą mocą, uparcie dążą do spełnienia swojej misji. Do takich ludzi należy właśnie Tadeusz Kuran.

Zaskoczył mnie swoim zaangażowaniem na rzecz zmiany niefortunnej polskiej normy, która w tytule głosiła obowiązek noszenia pasów bezpieczeństwa, a nie szelek. Każdy tak zwany normalny człowiek, jeśli nawet zauważył ten absurd, sprzeczność ze stanem wiedzy od lat co najmniej kilkunastu, machał ręką - "urzędnicy się pomylili", ktoś zaniedbał, nie do takich absurdów przywykliśmy w życiu politycznym i społecznym. Ale T. Kuran postąpił inaczej. Przeprowadził jako osoba prywatna całą kampanię: pisał, nawiedzał urzędy, aż wreszcie doprowadził do zmiany wspomnianej normy. Kapituła naszej redakcji przyznała mu za te starania wyróżnienie ZŁOTE SZELKI. Gdyby więcej ludzi myślało podobnie, metodą drobnych kroków i zaangażowania obywatelskiego można by wiele zmienić w stosunku do przepisów.

T. Kuran ma i prywatne zainteresowania, którymi odbiega od powszechnych upodobań. Uczestniczy aktywnie w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Przyjaciół Ziemi Świętej, którego polski oddział mieści się w Krakowie. Ma liczne publikacje na ten temat, historyczne i geograficzne, tematyka ta nigdy go nie znudzi. Ma jeszcze i inne zainteresowania.

Jego życie zawodowe inspirował, jak często bywa, przypadek. W "Młodym Techniku" (znakomitym czasopiśmie, które przed 30-40 laty kształtowało wyobraźnię młodzieży szkolnej i wspaniale popularyzowało sprawy techniki) spotykał często zdjęcia struktur metalicznych. To działało na jego wyobraźnię. Postanowił zostać mechanikiem i ukończył w roku 1969 metrologię w Technikum przy Zakładach Mechanicznych w Ursusie. Niedługo później zdobył dodatkowe kwalifikacje w Szkole Kreśleń Technicznych NOT. Miał już zaakceptowane podanie o przyjęcie do pracy w Wojskowej Akademii Technicznej, ale kolega przekonał go, że warto podjąć pracę w prywatnym warsztacie mechanicznym przy produkcji elementów podzespołów samochodowych. Później przeniósł się do Żyrardowskich Zakładów Tkanin Technicznych, w których pracował jako mistrz produkcji w latach 1973-1975.

W roku 1975 przeniósł się do Skierniewic - siedziby jednego z nowych województw, w których organizowano wiele nowych placówek. Postanowił zostać inspektorem bhp. Już w przyszłości zwracał uwagę na pewne kwestie techniczne związane z warunkami pracy, zgłaszał wnioski racjonalizatorskie. Pełnił funkcję koordynatora służby bhp w sześciu oddziałach "Społem" na terenie województwa. Nadzorował zakłady piekarskie, masarskie, placówki handlowe oraz ich budowę.

Ale "Społem" uległo reorganizacji i T. Kuran już jako wykwalifikowany behapowiec (skończył Policealne Studium Ochrony Pracy i kursy zawodowe w spółdzielczości) trafił do Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Wodociągowych i Kanalizacyjnych w Warszawie. W roku 1995 przeszedł do warszawskich wodociągów, gdzie nadal pracuje.

W roku 1991 kilka osób utworzyło grupę, której celem było powołanie Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracowników Służby BHP. T. Kuran należy do najaktywniejszych wśród tych społeczników. Kiedy w 1993 roku stowarzyszenie zostało zarejestrowane, T. Kuran przez krótki czas pełnił funkcję wiceprezesa tej organizacji. Był odpowiedzialny za powołanie oddziałów terenowych. Powstało ich kilkanaście. Wspomina, że była to praca wymagająca własnego zaangażowania, ale i wyrozumiałości przełożonych - przecież musiał wykonać dziesiątki telefonów, żeby uruchomić siatkę oddziałów, poszukać ludzi, zorganizować zebrania. Zniechęcony niesnaskami wewnętrznymi, związanymi z podziałem kompetencji, nieuregulowaną gospodarką finansami stowarzyszenia, przestał angażować się we władzach.

Należy do ludzi działających nieefektownie, ale konsekwentnie, takich, którzy są niezbędni w każdej instytucji. Kiedy pytam go o duży problem behapowski ze swojej kariery zawodowej, który załatwił, długo szuka w pamięci i nie bardzo potrafi go wymienić. To były setki drobnych spraw.

Jego zdaniem, pracownicy wykonujący prace w kanałach oraz zatrudniani w wykopach nie pracują na wysokości tylko poniżej poziomu gruntu, na różnych głębokościach. "Tymczasem medycyna pracy - jak napisał - oczekuje od zakładu pracy zapisu, praca na wysokości do 3 m lub powyżej 3 m, ponieważ DzU nr 69/96 przewiduje wyłącznie prace na wysokości. Kwestia ta jest niewłaściwie ujęta w przepisach". T. Kuran podjął starania, żeby je naprostować. Myślę, że nie zabraknie mu konsekwencji.

Całe życie mieszka w Żyrardowie, a że uprawia turystykę pieszą, zdobył uprawnienia przewodnika po Ziemi Mazowieckiej; są w niej takie miejscowości jak Nieborów, Żelazowa Wola, Sochaczew, Żyrardów, Niepokalanów. Wybrano go nawet przewodniczącym koła Przewodników Terenowych w Żyrardowie.

Wspomniałem, że ma nietypowe zainteresowania. Był prawie zawodowym akordeonistą - ukończył kiedyś właśnie klasę akordeonu u prof. Dzierżanowskiego (ludziom, którzy zbliżają się do pięćdziesiątki to nazwisko mówi bardzo wiele - przed laty kapela Dzierżanowskiego gościła codziennie w audycji Polskiego Radia). Akordeon jest instrumentem rodzinnym od kilku pokoleń - już pradziadek T. Kurana grał w carskiej orkiestrze, a kolejni męscy członkowie rodu też na nim grali.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2000

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 31918317