ATEST Ochrona Pracy

20 stycznia 2019 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

06/2011 08/2011
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 07/2011

Fabian Biel

Fabian Biel
Fabian Biel

Do branży bhp trafił w 1996 r., jeszcze podczas studiów na Politechnice Gliwickiej. Właśnie wtedy małe katowickie wydawnictwo uruchamiało nowy projekt - pismo o tematyce m.in. bhp. Wydawnictwo rozrastało się, a wraz z nim pismo "Promotor", które z kwartalnika przekształciło się w miesięcznik. Fabian Biel znalazł się w jego zespole, poznawał coraz więcej osób, które były przykładem, że bhp nie musi być nudne, że może być ekscytujące. Bezpieczeństwo pracy z czasem wyparło jego wcześniejsze zawodowe plany związane z architekturą i wizją projektowania szklanych domów, zastępując je dziennikarstwem branżowym.

"Promotora" współtworzył przez 13 lat, najpierw jako szeregowy członek redakcji, a od 2002 roku redaktor naczelny. Przez ostatnie lata pracy w piśmie udało mu się zrealizować kilka ciekawych projektów, inne czekają na lepsze czasy. Zdobyte doświadczenie pokazuje, że redagowanie pisma to praca zespołowa, sukces zależy od pracy całego zespołu, tu nie ma miejsca na gwiazdy.

Po rozstaniu z wydawnictwem w 2009 r., został wydawcą portalu KulturaBezpieczeństwa.pl oraz producentem filmów o tematyce bhp i ergonomii, głównie tworzonych na wewnętrzne potrzeby dużych korporacji i średnich firm; organizuje również szkolenia i konferencje. Udało mu się zgromadzić wokół siebie grono osób o podobnych poglądach na branżę. Dzięki temu m.in. szkolenia nie ograniczają się do niezbędnego minimum, ale wymagają od uczestników zastanowienia się nad problemem i samodzielnego poszukiwania rozwiązania.

Z natury jest przeciwnikiem wszelkiej biurokracji i dzielenia włosa na czworo, dlatego obecną sytuację, kiedy może robić to, co lubi, a jednocześnie cieszyć się swobodą podejmowania decyzji, uważa za komfortową.

Irytuje go, że niekiedy branża bhp w dalszym ciągu kojarzona jest z facetem w kufajce i gumiakach. Uważa, że za taki wizerunek często odpowiadamy sami, podchodząc do pracy na zasadzie "jeszcze tylko kilka papierków i weekend". Na szczęście ulega to zmianie - coraz więcej jest osób, które mają ambicje zawodowe i wiedzą po co pracują i co chcą osiągnąć. W tej pracy najważniejsza jest świadomość, że - jakkolwiek górnolotnie by to zabrzmiało - odpowiadamy za zdrowie i życie pracowników.

Przyszłość ochrony pracy Fabian Biel widzi przede wszystkim z inną rolą inspekcji pracy, przekształconą z policji pilnującej przestrzegania coraz bardziej rozbudowanych przepisów prawnych w instytucję głównie doradczą, której inspektorzy nie będą rozliczani z liczby nałożonych kar, lecz z poprawy warunków pracy, do której się przyczynili poprzez doradzanie, pomoc w szukaniu rozwiązań, aranżowanie spotkań specjalistów i wymianę doświadczeń. Do tego, zdaniem F. Biela, niezbędna jest jednak zmiana filozofii pracodawców - żeby mniejsza restrykcyjność ze strony urzędów nie zaowocowała wolnoamerykanką. To jego ideé fixe. W bardziej realnym wymiarze uważa, że coraz więcej przedsiębiorstw będzie odchodziło od zarządzania "certyfikacyjnego", gdzie dowodem na wdrożenie systemu jest dyplom na ścianie, na rzecz rozwiązań skromniejszych, ale dostosowanych do konkretnych potrzeb firmy - szytych na miarę. Twierdzi też, że nie jest doceniana również rola psychologii w bezpieczeństwie, która odpowiednio rozumiana i wykorzystana może być dużym sprzymierzeńcem w kreowaniu bezpiecznego środowiska pracy.

Prywatnie lubi wędrówki z rodziną - żoną i dwiema wspaniałymi córkami. Nieważne, czy są to bagna biebrzańskie, góry, puszcza białowieska, czy równiny węgierskie - dają odskocznię od codziennej gonitwy i zgiełku. Przeraża go jedynie rosnąca sterta książek, odkładanych do przeczytania "na jutro". Zarówno tych, które czekają na swoje odkrycie, jak i tych, do których trzeba wrócić: Czarodziejska góra, Boska komedia, Zły, Proces, Gra w klasy. Z muzyką bywa różnie, w zależności od nastroju i potrzeby chwili mogą to być: delikatny jazz, mocniejsze rockowe granie czy muzyczne eksperymenty spod znaku L.U.C. I pewnie narazi się zdecydowanej większości, twierdząc, że w żadnym ze swoich wykonań Stare Dobre Małżeństwo nie dorównuje pasją poezji Stachury, śpiewanej (fałszowanej?) przez niego samego.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2011

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 31904999