ATEST Ochrona Pracy

25 marca 2019 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

12/2000 02/2001
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 01/2001

Andrzej Witkowski

Andrzej Witkowski
Andrzej Witkowski

Kim jest ten Andrzej Witkowski? - usłyszałem ostatnio kilkakrotnie. Pora przedstawić człowieka związanego od wielu lat ze sprawami polskiej nauki i techniki, a z ochroną pracy od lat kilkunastu.

Pewnie zaskoczę czytelników. Andrzej Witkowski był członkiem kadry narodowej w lekkiej atletyce z czasów "Wunderteamu", słynnego zespołu narodowego. Uprawiał też na wysokim poziomie "siedzące" dyscypliny sportowe, tj. szachy i brydż.

Był i pozostaje przede wszystkim dziennikarzem, piszącym do specjalistycznych periodyków.

Urodził się w Warszawie, gdzie w czasach szkolnych został mistrzem juniorów Warszawy w skoku wzwyż. Bez długiego treningu w wieku 18 lat skakał wzwyż 200 centymetrów. Trafił do "stajni talentów" trenera S. Paszczyka, późniejszego ministra sportu. Mimo studiów, które podjął na Wydziale Mechanicznym Politechniki Warszawskiej znajdował czas na różne zajęcia, w tym na sport właśnie. Rywalizował wówczas w swojej dyscyplinie z mistrzem Edwardem Czernikiem. Szykował się do medali i mistrzostw Europy, kiedy w wieku 20 lat, prawie na początku kariery, kontuzja wyeliminowała go z lekkiej atletyki.

Skończył studia w specjalności - obróbka plastyczna na zimno u słynnego profesora (prasy Marciniaka były polskim hitem na rynkach zagranicznych) i w 1971 roku podjął pracę w FSO Warszawa na stanowisku konstruktora, a później technologa. Lubił przemysł, ale jego codzienność - odbijanie karty zegarowej, siedzenie od-do nie bardzo mu się podobały. Wytrzymał trzy lata. Wydawnictwo Czasopism Technicznych "Sigma" poszukiwało inżynierów z predyspozycjami dziennikarskimi. To trudny rodzaj dziennikarstwa, dobrzy żurnaliści nie są rekrutowani z wydziałów dziennikarskich, a raczej wychowywani w redakcji. Czytelnik oczekuje informacji i opinii, ale fachowej.

W ten sposób Andrzej Witkowski związał się na dwadzieścia lat z "Przeglądem Polskiej Techniki", dwumiesięcznikiem wydawanym w czterech mutacjach językowych, którego celem była promocja polskiej techniki za granicą. Redaktorzy docierali do polskich instytutów i najlepszych fabryk, aby propagować za granicą ich osiągnięcia. Andrzej Witkowski pełnił w tym periodyku różne funkcje; przez kilkanaście ostatnich lat był zastępcą, a później redaktorem naczelnym. Miał, dzięki swoim kontaktom, wiedzę z pierwszej ręki, na temat tego, co warte są poszczególne wynalazki czy opracowania inżynierskie. Od piętnastu lat stale współpracuje z naszym miesięcznikiem: jest autorem przeglądów patentowych, doniesień technicznych, zwłaszcza z dziedziny programów komputerowych, i bardzo często kontrowersyjnych, bo ostrych relacji z posiedzeń Rady Ochrony Pracy. Jest niekoniunkturalny, pisze to, co myśli. Postawy takiej wielu dziennikarzy, jako ludzi do wynajęcia, z czasem się wyzbywa.

Z początkiem lat dziewięćdziesiątych gospodarka rynkowa spowodowała pojawienie się dziesiątków tytułów. W roku 1992 podjął się wprowadzenia na polski rynek dość odważnego obyczajowo periodyku "Penthouse". Został redaktorem odpowiedzialnym i wykonał swoją misję z powodzeniem. Przez dwa lata (1992-93) był pełnomocnikiem wydawcy (to postać ważniejsza od redaktora naczelnego) miesięcznika "Pan". Andrzej dość radykalnie korzystał ze swoich uprawnień, miał różne pomysły, zaawansowaną koncepcję tworzenia klubów "Pana". I nagle tąpnęło, pojawiły się poważne kłopoty zdrowotne. "Pan" w następnym roku przestał się ukazywać.

Od kilku lat Andrzej Witkowski pracuje jako niezależny dziennikarz. Pisuje materiały do różnych periodyków. Jego wiedza i kontakty są bardzo cenne. Zdarzało się, że na spotkania eksluzywnych klubów gospodarczych czy zagranicznych koncernów przemysłowych zapraszano "Gazetę Wyborczą", "Rzeczpospolitą" i... ATEST w osobie Andrzeja Witkowskiego.

Od siedmiu lat jest fanem i znawcą rynku komputerowego. A bardzo się wzbraniał odejść od maszyny do pisania. Raptem po dwóch miesiącach okazało się, że bardzo szybko opanował subtelności różnych programów i ich obsługi. Należy do postaci popularnych w środowisku periodyków komputerowych, poszukuje programów z zastosowaniem do bhp.

"Każdy orze jak może", Andrzej zna języki obce, więc w ostatnich latach wydał sześć słowników, w tym trójjęzyczny poświęcony terminologii transportowej. Trzeba dodać, że języków nauczył się głównie sam. O jego talencie nie tylko językowym świadczy następujący epizod. Przed kilkunastu laty wydawnictwo organizowało kursy angielskiego dla dziennikarzy. Akurat nie znał tego języka, ale zaryzykował i poszedł na test kwalifikacyjny. Brali w nim udział ludzie, którzy zwykle przez kilka lat uczyli się angielskiego, tak po naszemu - trochę nauki i potem przerwa i od nowa. Witkowski napisał test najlepiej ze wszystkich. Kiedy go zapytano - jak to możliwe, wyjaśnił - test dotyczył gramatyki, a w strukturach gramatycznych obowiązują logiczne reguły. Znał wówczas biegle niemiecki i to wystarczyło.

Nie dziwią zatem jego osiągnięcia w szachach; już jako bardzo młody człowiek zdobył w tej dyscyplinie drugą klasę sportową; w brydżu ma klasę sportową mistrza okręgowego. Przez dłuższy czas grywał w parze z Andrzejem Gelbergiem (obecnym redaktorem naczelnym tygodnika "Solidarność"), m.in. przeciw takim asom, jak J. Korwin-Mikke.

Setki już publikacji Andrzeja Witkowskiego na naszych łamach sprzyjają popularyzacji wśród czytelników różnych dziedzin techniki.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2001

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 32510774