ATEST Ochrona Pracy

25 marca 2019 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

06/2001 08/2001
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 07/2001

Longin Matys

Longin Matys
Longin Matys

Inspektorzy, zwłaszcza okręgowi inspektorzy pracy, hobbystycznie zajmują się najczęściej łowiectwem lub zbieractwem. Longin Matys ma inne zainteresowania. Zdarzało się, że po całym tygodniu pracy wsiadał w nocny pociąg, aby wylądować z rana na przykład w Krakowie, gdzie w Muzeum Narodowym dobiegała właśnie końca wystawa Chagalla albo w Arsenale wystawa grafiki Dürera. W ten sposób odwiedza także muzea Poznania, a nawet Kielc i Radomia, nie wspominając o regularnym odwiedzaniu muzeów stołecznych.

Potrafi oprowadzać jak przewodnik po różnych polskich muzeach, na przykład Historii Architektury we Wrocławiu, gdzie zna każdy szczegół. Ale panem na włościach czuje się u siebie, w Lublinie, gdzie zna historię prawie każdego obrazu i rozprawia ze znawstwem o szczegółach. Obraz Matejki "Unia Lubelska", znajdujący się akurat w Lubelskim Muzeum na Zamku, jest dla niego pretekstem do rozważań na temat zafałszowań (na ile zamierzonych?) u wielkich naszych mistrzów. Ileż to anachronizmów potrafi wymienić w związku z tylko jednym słynnym płótnem "Bitwa pod Grunwaldem". Broń, której używano w tej bitwie pochodzi z różnych okresów, różnych kultur - jakich, to właśnie potrafi precyzyjnie opisać. Swoimi zainteresowaniami wprawia w niemałą konfuzję kolegów z innych miast. Pytanie w rodzaju "czy skończyła się u was wystawa Klimta z jego ostatniego okresu?" wprawia w zakłopotanie większość rozmówców. Bo myślą gorączkowo, kombinują kto to Klimt, pewnie malarz, ale co on malował, kiedy i gdzie? Powstaje przy okazji kłopotliwe pytanie: czy człowiek wykształcony, choćby to był i inspektor pracy, może nie wiedzieć kim jest np. Tadeusz Brzozowski (malarz) albo Adam Myjak (rzeźbiarz).

Longin jednak nie znęca się nad kolegami - po wysondowaniu, że rozmówcę sztuka kompletnie nie interesuje przechodzi do spraw zupełnie innych, choćby inspekcyjnych.

Całe swoje życie zawodowe związał z inspekcją pracy, w różnych jej wcieleniach i na różnych stanowiskach: najdłużej kierował lubelskim okręgiem PIP.

Jego rodzina mieszka w Lublinie od co najmniej pięciu pokoleń, tyle zdołał się dogrzebać w dokumentach. Jego ojciec był samodzielnym budowniczym, dziś powiedzielibyśmy technikiem budowlanym co musiało mieć wpływ na życiowe wybory syna. Longin ukończył Technikum Budowlane Ministerstwa Budownictwa Przemysłowego (było takie ministerstwo w czasach wielkich budów socjalizmu). Po maturze trzy lata przepracował w branży na różnych stanowiskach - majstra, inspektora nadzoru. Zdecydował się później na dzienne studia w UMCS. Magistrem praw został w roku 1964. Rok później podjął pracę w lubelskim Okręgowym Inspektoracie Pracy jako inspektor ds. prawnych. Inspekcja przechodziła różne reorganizacje, a on siłą rzeczy w nich uczestniczył - w 1977 roku został Wojewódzkim Inspektorem Pracy w Lublinie. Doskonalił swoje kwalifikacje prawnicze - w 1969 roku odbył aplikację sądową i zdał egzamin sędziowski, w trzy lata później zdał egzamin radcowski. Mógł więc wykonywać różne funkcje w wymiarze sprawiedliwości i obsłudze prawnej, mógłby założyć swoją kancelarię prawniczą. Wybrał doskonalenie umiejętności w zakresie prawa pracy - był m.in. zastępcą przewodniczącego Kolegium Orzekającego przy WRZZ w Lublinie (na początku lat siedemdziesiątych) i ławnikiem w Okręgowym Sądzie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w swoim macierzystym mieście (1975-82).

W 1981 roku Główny Inspektor Pracy powołał go na stanowisko zastępcy Okręgowego Inspektora Pracy, a po czterech latach prezes NIK (właśnie on reprezentował PIP przed władzami państwowymi) powołał go na szefa okręgu PIP w Lublinie. Kierował nim przez 15 lat.

W połowie 1999 r. Longin Matys poczuł, że dni jego funkcji kierowniczej są policzone. Po gruntownej kontroli zorganizowanej przez Główny Inspektorat Pracy na omówienie wyników zjechał sam szef inspekcji. Wiadomo w okręgach inspekcyjnych, że takie podsumowanie kontroli bywa zwykle gwoździem do trumny. Kierownictwo odjechało tym razem bez słowa, ale odwołanie dotarło i tak za kilka miesięcy. Wręczył mu je osobiście szef PIP.

Longin Matys został zwykłym inspektorem pracy, choć można wątpić, czy w ten sposób wykorzystuje się w interesie firmy prawnika o bardzo wszechstronnych kwalifikacjach.

Miał wiele zasług społecznych dla regionu i dla inspekcji pracy. W roku 1975 współorganizował z TNOiK chyba pierwsze w kraju Podyplomowe Studium dla Techników BHP. Doceniono jego zasługi dla bhp, dla Izby Rzemieślniczej. Uhonorowano go różnymi medalami i wyróżnieniami z Krzyżem Kawalerskim włącznie.

Myślę, że największą satysfakcję sprawiają mu zaproszenia na wernisaże i różne wydarzenia artystyczne w rodzinnym mieście. Nie zapomniano o nim. I obecnie ma prawo wejścia do zakamarków różnych muzeów - właściciele galerii bez wahania wręczają mu klucze do swoich, nawet ukrytych, zasobów dzieł sztuki.

Jest gruntownie wykształconym prawnikiem, czyta nie tylko kodeks pracy wraz z komentarzami, ale eseje na bardzo różne tematy.

Miło jest poznać ludzi, których pasje pozwalają na dystans do koniunkturalnych wydarzeń, ludzi, których pozycja nie wynika wyłącznie z okresowo piastowanego stanowiska.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2001

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 32510758