ATEST Ochrona Pracy

25 marca 2019 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

06/2002 08/2002
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 07/2002

Tadeusz Zając

Tadeusz Zając
Tadeusz Zając

Ma życiorys prawie londonowski i wykonywał chyba najwięcej zawodów ze wszystkich naszych znajomych. Był na przemian umysłowym i fizycznym, pływał i stąpał po lądzie, wreszcie wspinał się po wysokich konstrukcjach. Pracował kiedyś, jak wszyscy, w zakładach państwowych, teraz ma swoją firmę. W roku ubiegłym wyróżniono go w konkursie na najaktywniejszego behapowca woj. opolskiego. Ukończył Technikum Żeglugi Śródlądowej w Kędzierzynie-Koźlu i został w roku 1969 mechanikiem na statkach śródlądowych w przedsiębiorstwie "Żegluga na Odrze". Po dwóch latach awansowano go na stanowisko dyspozytora w porcie Koźle. Tam został skierowany na kurs bhp dla nadzoru. Niedługo potem, w roku 1972, podejmuje pracę inspektora bhp w Wydziale Floty Koźle. Wydział zatrudniał w tym czasie około 600 pracowników, z których część stanowiły załogi pływające. Tadeusz Zając ocenia ten okres jako swój chrzest bojowy. Zanim podjął tam pracę, w wydziale rejestrowano w ciągu roku 60 wypadków przy pracy, w tym 10 śmiertelnych. Formalne kwalifikacje behapowca zdobywa, jak to często bywa, po roku pracy w służbie bhp na kursie w Ministerstwie Żeglugi. Bardzo sobie wówczas cenił cokwartalne spotkania organizowane przez Zjednoczenie Żeglugi Śródlądowej. Oglądał inne zakłady, rozmawiał z kolegami, miał z kim dzielić się swoimi przemyśleniami. Po dwóch latach liczba wypadków w jego wydziale spadła o połowę, a śmiertelnych (były to głównie utonięcia) zmniejszyła się do 1-2 rocznie na terenach wodnych Koźle-Świnoujście-Gdańsk. Takie skutki pozytywne miały różne przyczyny. Były zapewne także efektem lotnych kontroli z udziałem PIP, milicji i służby zdrowia. Dokonywano wówczas klasycznego abordażu (podczas rejsu po Odrze sczepiano się "burta w burtę" i przechodzono na drugą jednostkę). Tam kontrolowano na przykład stężenie tlenku węgla - wypadki zatrucia tym gazem wydzielającym się z pieców węglowych ogrzewających pomieszczenia statków należały wówczas do szczególnie częstych.

W roku 1976 kończy studium BHP. Podejmuje wówczas dodatkowe zajęcie w spółdzielniach rolniczych. Spotyka się w tej branży ze szczególnymi problemami bezpieczeństwa w pracy rolniczej - dlatego kończy specjalistyczny kurs w Ośrodku Postępu Rolniczego.

W roku 1979 postanawia zmienić zajęcie - przechodzi do "Energomontażu Południe", specjalizującego się w budowie elektrowni. To był końcowy etap rozkręconych inwestycji gierkowskich, które trwały jeszcze do połowy kolejnego dziesięciolecia. Tadeusz Zając nie miewa zawrotów głowy, więc zdobywa kwalifikacje montera konstrukcji stalowych, montera rurociągów energetycznych, ale i tokarza. Z czasem zostaje brygadzistą grupy montażu. Buduje elektrownie "Rybnik", "Połaniec" (od początku aż do końca odbioru). Wreszcie pracuje na budowie eksportowej w elektrowni Prunerow II (Czechosłowacja). Jest tam przez 3 lata także dyżurnym bhp.

Na budowie elektrowni Łęg w Krakowie zaczyna jako monter, a kończy powrotem do dawnego zawodu - inspektora bhp.

Te liczne zmiany dokonały się w ciągu kilku lat. W 1985 r. zostaje zatrudniony w Zakładzie Doświadczalnym "Metalchem" w Kędzierzynie-Koźlu. Tu na stanowisku ślusarza brygadzisty. Przy okazji kończy kursy obsługi suwnic, kierowców wózków akumulatorowych i spalinowych, hakowego oraz zdobywa uprawnienia do obsługi kilku innych specjalistycznych maszyn. W tym zakładzie składa kilka wniosków racjonalizatorskich, także z dziedziny bhp, m.in. usprawnia aparat do produkcji polieuretanów.

Kolejny raz - w roku 1989 - tym razem w Zakładach Chemicznych "Blachownia" w Kędzierzynie-Koźlu, wraca do zawodu behapowca. Pisze tam także artykuły do gazety zakładowej. Niejako przy okazji usprawnia wytłaczarki w Wydziale Przetwórstwa, za co otrzymuje nagrodę roku (za najlepszy wniosek racjonalizatorski).

W roku 1996 rozwiązano dział bhp w kombinacie "Blachownia". Tadeusz Zając zakłada trzyosobową firmę. Obecnie zespół ten nadzoruje nie tylko zakłady chemiczne w Blachowni, ale 15 innych tzw. firm zewnętrznych, wykonujących prace na rzecz zakładów chemicznych. Nadzoruje też zakłady innych branż w okolicy. Filie tych firm znajdują się np. w Będzinie albo w okolicach Kutna. To nie jest spokojna praca na miejscu.

Myliłby się ktoś sądzący, że jego firma idzie na łatwiznę. Jako pierwszy w regionie opracował ocenę ryzyka dla zakładów z terenu Kędzierzyna-Koźla, która zyskała pozytywną opinię PIP. Robił oceny ryzyka dla różnych zakładów, jak np. Tecosall Prudnik, ale i baru "Pod Lwami". To jest potrzebna praca u podstaw.

Tadeusz Zając ma od lat skłonność do tworzenia mowy wiązanej. Jego wiersze drukowano w "Życiu Blachowni".

Drugie jego hobby jest bardziej sportowe - żeglowanie po jeziorach. Jest od lat sternikiem jachtowym - ma swoją łódkę na Mazurach i kilkudniowe przerwy w pracy spędza tam właśnie. W sumie będzie miał co opowiadać wnukom.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2002

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 32510516