ATEST Ochrona Pracy

25 marca 2019 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

01/2003 03/2003
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 02/2003

Andrzej Kowerski

Andrzej Kowerski
Andrzej Kowerski

Kontrolerami zostają zwykle ludzie o wyraźnie określonej konstrukcji psychicznej. Superkontroler, czyli kontroler kontrolera, musi odpowiednie cechy wykazywać w dwójnasób. Andrzej Kowerski z Głównego Inspektoratu Pracy bywa w ostatnich latach kontrolerem rzadko, niemniej moje pierwsze wspomnienie dotyczy takiej jego roli.

Zwykły inspektor pracy może być srogi i wydawać się ważnym dla małego lub średniego pracodawcy (choć i wśród nich zdarzały się przypadki świadczące o czymś odmiennym), ale nie jest takim dla superkontroli z GIP. Oto dawno, bo 20 lat temu usłyszałem nowinę od kolegów w Okręgowym Inspektoracie Pracy: "Purpuraci przyjechali"; znaczyło to, że pojawił się dyrektor departamentu z GIP (jakby biskup) wraz z kilkoma pracownikami dla dokonania kontroli wewnętrznej.

Cechą kontrolera jest to, że nie lubi być kontrolowany. A w tym przypadku musiał poddać się kontroli bez szemrania. Niektóre sceny budziły grozę: wchodziłem oto do pokoju kolegi inspektora i zastawałem go klęczącego wśród papierów rozrzuconych na podłodze i poszukującego dowodów, że prawdę pisał w swoim sprawozdaniu. Trzeba przyznać, że koloryzowanie wyników kontroli, zwłaszcza liczby zastosowanych środków prawnych, należało, być może należy, do popularnych (choć wynikających z oczekiwań "góry") zajęć. Otóż wtedy jako członek grupy kontrolerskiej odwiedził mnie Andrzej Kowerski i swoje czynności odbył w sposób niesłychanie kulturalny, bez cienia owej mieszaniny koleżeńskości i protekcjonalizmu.

Okazało się, że taki jest także dla innych - pewna inspektorka wręcz się zakochała, wzdychając: "cóż to za niezwykle subtelny sposób prowadzenia kontroli".

Andrzej Kowerski pozostał po latach wierny swojemu stanowisku i chyba nawet biurku. Jak każdy szanujący się inżynier korzysta z nowoczesnych technik informatycznych - specjalizuje się nawet w tym co najnowsze - certyfikatach i dyrektywach Unii Europejskiej. Departament Warunków Pracy, czyli pion techniczny, kurczy się w GIP coraz bardziej, ale Andrzej Kowerski pozostał.

Inspekcja pracy nie była jednak jego pierwszym miejscem zatrudnienia. Te inne bardzo się później przydały.

Urodził się w 1946 r. w Kałuszynie koło Warszawy. Po kilku latach rodzice przeprowadzili się do stolicy, gdzie skończył Technikum Mechaniczne, a w roku 1971 Wydział Maszyn Roboczych i Pojazdów w Politechnice Warszawskiej. Wspomina, że był ostatnim rocznikiem, który do obliczania skomplikowanych układów napędowych używał suwaka logarytmicznego (następny rocznik już korzystał z kalkulatorów).

Po studiach trafił do ciekawej placówki - Centralnego Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Przemysłu Motoryzacyjnego (obecnie Przemysłowy Instytut Motoryzacji w Warszawie). W niewielkim, ale dobrze wyposażonym Zakładzie Akustyki zajmował się badaniami wielu typów pojazdów, poczynając od samochodów osobowych, a kończąc na autobusach, których cechy analizowano w związku z wyborem licencji na seryjną produkcję. Badał hałas zewnętrzny i wewnętrzny różnych pojazdów, a to "Syreny", a to dla odmiany autobusów miejskich - niemieckiego, francuskiego czy japońskiego.

Po roku podjął pracę w biurze konstrukcyjnym Zakładu Mechanizacji Budownictwa ZREMB. Przez trzy lata wprowadzał do produkcji nowe typy cementonaczep, np. do przewozu cementu luzem, a także nadzorował ich seryjną produkcję. Ten okres przydał mu się szczególnie w działalności inspekcyjnej - pozwolił bowiem na poznanie roli robotników i dozoru przy produkcji seryjnej dużej maszyny budowlanej. W tym okresie złożył też kilka wniosków racjonalizatorskich.

W 1975 roku został inspektorem w związkowej jeszcze wtedy inspekcji pracy, w branży budowlanej. Trafił na epokę burzliwego rozwoju - wielkich budów. Sytuacje wymuszały działania szybkie i radykalne - wstrzymywanie pracy na budowach, karanie za rażące niedbalstwo.

W roku 1981, w nowo powstałej Państwowej Inspekcji Pracy, Andrzej Kowerski zostaje zaangażowany do Departamentu Techniki Głównego Inspektoratu Pracy, gdzie współpracuje z CIOP w zakresie wibroakustyki (jest autorem wielu opinii dla tego instytutu). Później nadzoruje działalność PIP w przemyśle włókienniczym.

Od początku lat 90. zajął się oceną maszyn i urządzeń technicznych. W tym czasie opracowano ustawy o nadaniach i certyfikacji na znak bezpieczeństwa wybranych grup wyrobów.

Do sukcesów PIP oraz swoich zalicza włączenie do obowiązkowej certyfikacji na znak "B" obrabiarek do drewna. Jako przedstawiciel PIP był także członkiem Komitetu Technicznego w jednej z jednostek certyfikacyjnych, a w ostatnich latach jest członkiem Rady ds. Certyfikacji w Polskim Centrum Badań i Certyfikacji. Ocenia, że w ciągu ostatnich 10 lat system certyfikacji przyczynił się w znacznym stopniu do zwiększenia bezpieczeństwa w konstrukcjach maszyn i urządzeń technicznych. Obecnie uczestniczy we wdrażaniu postanowień europejskich dyrektyw "nowego podejścia" związanych z oceną zgodności maszyn i urządzeń oraz w tworzonym w Polsce systemie nadzoru rynku.

Andrzej Kowerski jest miłośnikiem turystyki kwalifikowanej, to znaczy pieszej - odwiedza najchętniej zamki i pałace w Polsce, Czechach i Słowacji. Prowadzi dziennik wypraw, w którym skatalogował dla swoich potomnych ponad sto tego rodzaju obiektów.

Używanie nóg i sport to jego hobby i pasja, którą widać w działalności społecznej. Od ponad 30 lat jest sędzią Polskiego Związku Lekkiej Atletyki; ma "odgwizdanych" ponad 500 dniówek sędziowskich. Otrzymał liczne odznaczenia sportowe i honorowe PZLA, m.in. Zasłużony Sędzia PZLA. Najchętniej sędziuje imprezy masowe dla młodzieży i biegi maratońskie - sędziując na przykład bieg 24-godzinny trzeba spędzić w trasie co najmniej 12 godzin. O tych jego pasjach nie wiedzą często nawet bliscy znajomi. Taki jest Andrzej Kowerski - skromny, kulturalny, pracowity.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2003

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 32510495