ATEST Ochrona Pracy

25 marca 2019 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

03/2015 05/2015
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 04/2015

Piotr Żurawski

Piotr Żurawski
Piotr Żurawski

Łuków to niewielkie ok. 30-tysięczne miasto w województwie lubelskim, kiedyś słynące z dużych zakładów - fabryki obuwia "Łukbut", zakładów remontowych "Ponar-Remo", "Elektrometu" czy zakładów mięsnych "Łmeat". Dziś pozostały zakłady mięsne i małe zakłady produkcji obuwia oraz wszechobecny handel. Z tym miastem Piotr Żurawski związany jest od urodzenia zarówno rodzinnie, jak i zawodowo.

Po ukończeniu miejscowego Technikum Mechanicznego w 1985 r. rozpoczął pracę zawodową jako magazynier w Zakładzie Opieki Zdrowotnej. Wiosną następnego roku upomniało się o niego wojsko, więc 2 lata zasadniczej służby wojskowej spędził z dala od rodzinnych stron, bo aż w Szczecinie. Nie były to jednak pełne 2 lata, bo 196 dni spędził w domu na różnego rodzaju urlopach i przepustkach. Z wojska wrócił do pracy w szpitalu. Nie był to jednak szczyt jego zawodowych aspiracji, więc kiedy nadarzyła się możliwość, podjął pracę w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej w Siedlcach Zakład Energetyki Cieplnej w Łukowie na stanowisku inspektora ds. gospodarki paliwowo-energetycznej. Po zmianach administracyjnych i przekształceniach własnościowych na początku lat 90. ub.w. objął stanowisko inspektora ds. eksploatacji w Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej w Łukowie sp. z o.o. Zajmował się sprawami technicznymi, z bhp miał do czynienia jedynie podczas szkoleń okresowych i badań profilaktycznych.

Myślał o studiach. Planował studia inżynierskie związane z energetyką i ciepłownictwem, jednak ciągle były to plany, brakowało impulsu, by stały się rzeczywistością. W połowie października 2004 r. przypadkowo spotkał kolegę "z piaskownicy", który właśnie z innym wspólnym kumplem rozpoczął zaoczne studia na kierunku Inżynieria środowiska, specjalność Bezpieczeństwo i higiena pracy w Wyższej Inżynierskiej Szkole Bezpieczeństwa i Organizacji Pracy w Radomiu. Odbyły się już dwa zjazdy, ale zadzwonił, dopytał o szczegóły, uprzejmie poprosił i następnego dnia stawił się na uczelni z kompletem wymaganych dokumentów. Został przyjęty.

I właśnie tam w WISBIOP wszystko się zaczęło: bhp i koleżeństwo, i przygoda. Tam dowiedział się, co to ocena zgodności, ergonomia pracy, środowisko pracy, czynniki szkodliwe i uciążliwe, ryzyko zawodowe, a także zgłębił wiele innych zagadnień związanych z szeroko pojmowanym bezpieczeństwem i higieną pracy oraz ochroną ppoż. Tam poznał wspaniałych ludzi, od wykładowców poczynając po koleżanki i kolegów ze studiów, którzy bhp mieli w małym palcu, i takich laików jak on.

Podczas studiów behapowiec z firmy, w której Piotr Żurawski zresztą pracuje do dziś, przeszedł na emeryturę, więc po zdobyciu uprawnień behapowskich niejako z marszu objął stanowisko inspektora ds. taryfowania oraz bhp.

Starał się wykonywać swoją pracę jak najlepiej, ale zdobyte wykształcenie i doświadczenie nie pozwalały mu, w jego mniemaniu, nazwać się behapowcem. Z zaprzyjaźnioną grupą "radomską" (co ciekawe, są z całej Polski, a z Radomia nikogo) w 2008 r. podjęli studia magisterskie na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie na wydziale Inżynieria produkcji. Idąc za ciosem, wciąż z tą samą wspaniałą grupą, ukończył studia podyplomowe na Politechnice Warszawskiej na kierunku Bezpieczeństwo człowieka w środowisku pracy i ergonomia.

Obecnie dzieli obowiązki specjalisty bhp i ppoż. oraz zajmuje się procedurą opracowywania, zatwierdzania i stosowania taryfy dla ciepła.

Piotr Żurawski uważa, że dziesięcioletnie behapowskie doświadczenie, zdobyta wiedza spowodowały u niego skrzywienie zawodowe. Patrzy szerzej, potrafi przewidzieć niektóre zdarzenia i zachowania, widzi szczegóły. Jego zdaniem sprawy związane z bhp w każdej pracy powinny być traktowane priorytetowo. Celem jest wykonanie określonej pracy, ale powinien on być osiągnięty w sposób bezpieczny, niedegradujący, niosący zadowolenie i satysfakcję, a dopiero później efektywny i efektowny. Ma swoje przemyślenia, wiele krytycznych uwag do przepisów, procedur, wymagań, szkoleń, dostrzega często przerost formy nad treścią. Sam jest minimalistą i uważa, że to co proste jest bardziej czytelne i zrozumiałe, i nic nie jest w stanie zastąpić zdrowego rozsądku. Praca w bhp, pomimo że odpowiedzialna i zobowiązująca, daje mu satysfakcję i zadowolenie.

Równolegle z bhp zajął się hodowlą... psów. Psy w jego domu były zawsze i wszędzie, ale profesjonalną hodowlą psów rasy Yorkshire Terrier zajął się w 2004 r. Dzisiaj jest to pokaźne stadko wszelkich odmian kolorowych yorków (Biewer, Biro, Biro Carrier, Golddust, Choco). To one pochłaniają resztę czasu, także wolnego. Jest kilkanaście razy w roku na wystawach psów rasowych różnej rangi w kraju i za granicą. Coraz trudniej, ale znajduje jeszcze luki czasowe na krótkie rejsy pod żaglami oraz spotkania z kolegami z branży bhp, bo warto posłuchać bądź chociaż poprzebywać w towarzystwie mądrych ludzi.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2015

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 32510685