ATEST Ochrona Pracy

20 czerwca 2024 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]

 

ATEST 4/2024

Kto ma rację?

Raport Od wielu miesięcy docierały do naszej redakcji informacje, że w okręgach źle się dzieje, że wywalani są okręgowi, żeby zrobić miejsce innym, nie wiadomo jak dobieranym ludziom - mówili jedni. Inni twierdzili, że zmiany są robione według czytelnego klucza: "Solidarność" rządzi. Zwróciliśmy się więc do części odwołanych okręgowych i zastępców, ale żaden z nich nie chciał z nami rozmawiać. Zrozumiałe, pracują nadal w inspekcji. Spróbujemy jednak przyjrzeć się niektórym zmianom. Komentuje je również Główny Inspektor Pracy w wywiadzie zamieszczonym obok. W ciągu ostatniego roku w Państwowej Inspekcji Pracy wiele się zmieniło. Można te zmiany nazwać nawet rewolucją kadrową i organizacyjną. Ci, którzy w wyniku zmian awansowali, są ich zwolennikami. Reorganizacja nie ma wielu przeciwników, ma ich natomiast styl uprawiania polityki kadrowej w inspekcji.

W Państwowej Inspekcji Pracy zatrudnionych jest ponad tysiąc inspektorów. Są to najczęściej ludzie świetnie wykształceni i o dużych aspiracjach zawodowych. Inspekcja oferuje im niezłe warunki pracy, dobre uposażenia i ciężką pracę w stresie. Zmiany na stanowiskach kierowniczych zawsze budziły wiele emocji, tym bardziej, że bywały otoczone tajemnicą czy mgiełką środowiskowego skandaliku. Do tego jeszcze dochodzi sprawa oceniania inspektorów - spory: jak oceniać, kto to ma robić, jak się odwoływać. Już za czasów urzędowania poprzedniego głównego inspektora ocena była bardzo rozbudowana i enigmatyczna.
(...)

Przyglądamy się

Szum wokół zmian słyszalny jest właściwie tylko w środowisku inspekcyjnym. Politycy nieszczególnie się tym przejmują. Dla nich oczywiste jest, że ktoś wprowadza "swoich", czy to w dobrym czy w złym tego słowa znaczeniu. O komentarz poprosiliśmy też kilku członków Rady Ochrony Pracy, organu nadzorującego PIP. "Formułowanie jakichś ocen w tym zakresie jest grubo przedwczesne. (...) Zobaczymy, co przyniosą następne oceny działalności głównego inspektora." - prof. Adam Lipowczan (z wywiadu dla "Atestu" 6/2000). "Lider organizacji ma prawo dobierać sobie ludzi tak, jak chce. Natomiast głównego inspektora pracy będziemy oceniać po skutkach jego działania. Trzeba się tej sytuacji bliżej przyjrzeć." - Michał Kuszyk (z wywiadu dla "Atestu" 8/2000). "Jak skomentuje Pan plotkę, że "Solidarność" prowadzi politykę kadrową w inspekcji? - Uważam, że prowadzi, aczkolwiek nie mam na to żadnych dowodów. Nowym okręgowym inspektorom pracy trudno coś zarzucić - są to fachowcy z wieloletnim stażem w PIP. (...) Ja myślę tak: główny inspektor ma prawo do dokonywania zmian w kierowanej przez siebie instytucji, zobaczymy, co z tego wyniknie. (...) Tadeusz Zając ma swobodny styl działania, trzeba się przyjrzeć, czy nie za swobodny, a więc czy to, co mówi potem realizuje." - Ireneusz Wiszowaty (z wywiadu dla "Atestu" 5/2000).

Natomiast jeden z członków ROP, który nie chciał ujawnić swojego nazwiska powiedział nam, iż nie podoba mu się to, że Główny Inspektor Pracy w różnych gremiach wygłasza różne zdania na ten sam temat. Raz chwali inspektorów z jakiegoś okręgu, znowu w innym miejscu mówi, że ma zastrzeżenia do ich pracy. No i nie wiadomo, co rzeczywiście o nich sądzi. Różnie też interpretowano wystąpienia szefa: inspektorom mówił, że mają być bardziej elastyczni, okręgowym, że muszą bardziej dopilnować inspektorów i rozliczać ich ściślej. Niektórzy okręgowi bali się bałaganu w związku z zarządzeniami, że inspektor nie musi przychodzić do pracy, a wystarczy, żeby zadzwonił, że idzie na kontrolę w nocy. Wiele osób mówi, że czeka na posiedzenie Rady Ochrony Pracy poświęcone polityce kadrowej. Czekają również na jakieś podsumowanie, rozliczenie głównego inspektora z obietnic, dotyczących wielu spraw związanych np. z warunkami pracy inspektorów. Główny inspektor wprowadził wiele zmian. Zapowiada kolejne: np. dotyczące efektywniejszego wykorzystania czasu pracy inspektorów, zróżnicowania wynagrodzeń dla kierownictwa poszczególnych okręgów.

Stanisław Popiel, szef inspekcyjnej "Solidarności" powiedział nam, że jest jeszcze za wcześnie, żeby oceniać zmiany. Jego zdaniem szef ma prawo zmieniać okręgowych, zmiany takie są konieczne, żeby ludzie nie zasiedzieli się na swoich stanowiskach. S. Popiel dodał, że "Solidarność" nie otrzymała na razie żadnych skarg od pracowników, które dotyczyłyby zmian kadrowych w inspekcji. Przygląda się.

My też się przyglądamy.


Rozmowa z Głównym Inspektorem Pracy Tadeuszem Zającem.

Jestem od wytyczania polityki


(...)

Jak inspektor pracy ma osiągnąć większą skuteczność?

Najbardziej zaskoczyło mnie to, że pewna grupa inspektorów identyfikuje się z pracodawcami. Współczują pracodawcom, mówią, że trzeba wziąć pod uwagę, że nie mają oni pieniędzy. Ja mówię: jesteście inspektorami pracy, patrzcie na sprawy jak inspektorzy. Owszem, jesteśmy ludźmi, ale wobec pracodawcy reprezentujemy Państwo i prawo. Pracodawca ma konkretne prawa, ale i obowiązki. Inspektor ma być sympatyczny, ale skuteczny. Po to między innymi zarządziłem, że inspektor może decydować o swoich godzinach pracy. Jeśli są ku temu przesłanki, aby pracował również w nocy, bo tak się umówił z pracodawcą na kontrolę, to dobrze.

Dlaczego uznał Pan, że część kadry kierowniczej w inspekcji nie spełnia Pańskich oczekiwań?

Problem z mentalnością wielu inspektorów pracy polega na tym, że im się wydaje, iż można pracować według prostego schematu: jeśli szef chce osiem kontroli w miesiącu, to zrobię dziewięć i jest dobrze. Ja jednak pytam: co z tych dziewięciu kontroli wynika? I niektórzy bardzo się dziwią, gdy pytam o efekty. Na przykład: ile pieniędzy na rzecz pracowników wyegzekwował ktoś, kto badał świadczenia pieniężne. Druga sprawa: okręgi były odizolowane od siebie, każdy okręgowy inspektor realizował własną politykę. Ja to chcę zmienić - przemieszczam na przykład grupy inspektorów z okręgu do okręgu. Są już pewne, nowe doświadczenia, które rodzą kolejne pytania dotyczące skuteczności naszego działania, np. największym placem budowy w Polsce jest Warszawa, okręg zadławiony skargami. Wprowadziłem do stolicy grupy inspektorów z kraju, zaczęli kontrolować, a u mnie urywały się telefony od pracodawców: co się dzieje, że teraz tak rygorystycznie przeprowadzacie kontrole? Dało mi to nowe spojrzenie na przyczyny, dla których koledzy z Warszawy wielu problemów tak ostro nie dostrzegali. Dlaczego inspektorzy, którzy przyjeżdżają z innego okręgu, kontrolują szybciej i sprawniej niż inspektorzy miejscowi?

Czy planuje Pan jeszcze jakieś zmiany kadrowe?

Gdybym powiedział, że nie planuję, to byłaby to nieprawda. Państwowa Inspekcja Pracy tak jak każdy urząd jest żywym organizmem, w którym zmiany postrzega się jako rzecz całkiem naturalną. Ale śmieszy mnie mówienie, że to związek zawodowy albo ktokolwiek inny dyktuje zmiany.

Dziękuję za rozmowę.

Robert Kozela

Dodaj swój komentarz


W.Gudalewicz: W inspekcji Parcy będą wielkie zmiany i to znaczne! (2006-01-21)


Dodaj swój komentarz  
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2000

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 59397640