ATEST Ochrona Pracy

20 maja 2024 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

ATEST 2/2024

Ocena ryzyka zawodowego - obowiązek wynikający z przepisów czy coś więcej?


B. Ziędalski tematyce oceny ryzyka poświęcił również wystąpienie na 13. ogólnopolskiej konferencji miesięcznika ATEST "Od bhp do wellbeingu", która odbyła się w Krakowie w dniach
1–3 czerwca 2022 r.

Obowiązek oceny ryzyka zawodowego określa art. 226 Kodeksu pracy, zgodnie z którym pracodawca jest zobowiązany do oceniania i dokumentowania ryzyka zawodowego związanego z wykonywaną pracą oraz stosowania niezbędnych środków profilaktycznych zmniejszających to ryzyko, a także informowania pracowników o ryzyku zawodowym, które wiąże się z wykonywaną pracą, oraz o zasadach ochrony przed zagrożeniami.

tekst:
Bogusław Ziędalski
główny specjalista ds. bhp z wieloletnim doświadczeniem w przemyśle, audytor systemów zarządzania bezpieczeństwem i środowiskiem

Podstawy prawne

W rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy w § 2 pkt 7 ustawodawca definiuje pojęcie ryzyka zawodowego jako prawdopodobieństwo wystąpienia niepożądanych zdarzeń związanych z wykonywaną pracą, powodujących straty, w szczególności wystąpienia u pracowników niekorzystnych skutków zdrowotnych w wyniku zagrożeń zawodowych występujących w środowisku pracy lub wynikających ze sposobu wykonywania pracy. Natomiast na podstawie § 39 ust. 1 pkt 2 ww. przepisu pracodawca realizuje obowiązek zapewnienia pracownikom bezpieczeństwa i higieny pracy w szczególności przez zapobieganie zagrożeniom związanym z wykonywaną pracą, właściwą organizację pracy, stosowanie koniecznych środków profilaktycznych oraz informowanie i szkolenie pracowników. Obowiązek ten powinien być realizowany na podstawie ogólnych zasad dotyczących zapobiegania wypadkom i chorobom związanym z pracą, m.in. przez zapobieganie zagrożeniom i przeprowadzanie oceny ryzyka zawodowego związanego z zagrożeniami, które nie mogą być wykluczone.

Pracodawca ocenia ryzyko zawodowe występujące przy wykonywanych pracach, w szczególności przy doborze wyposażenia stanowisk i miejsc pracy, stosowanych substancji i mieszanin chemicznych, materiałów zawierających czynniki biologiczne, rakotwórcze lub mutagenne oraz przy zmianie organizacji pracy. Podczas oceny ryzyka zawodowego uwzględnia się wszystkie czynniki środowiska pracy występujące przy wykonywanych pracach oraz sposoby wykonywania prac (§39a ust. 1 ww. rozporządzenia).

Pracodawca musi także prowadzić dokumentację oceny ryzyka zawodowego oraz zastosowanych niezbędnych środków profilaktycznych. W § 39a ust. 3 rozporządzenia określono wymagania dla dokumentu potwierdzającego dokonanie oceny ryzyka zawodowego. Powinien on uwzględniać w szczególności:

- opis ocenianego stanowiska pracy, w tym wyszczególnienie: stosowanych maszyn, narzędzi i materiałów, wykonywanych zadań, występujących na stanowisku niebezpiecznych, szkodliwych i uciążliwych czynników środowiska pracy, stosowanych środków ochrony zbiorowej i indywidualnej, osób pracujących na tym stanowisku;

- wyniki oceny ryzyka zawodowego przeprowadzonej dla każdego z czynników środowiska pracy oraz niezbędne środki profilaktyczne zmniejszające ryzyko;

- datę przeprowadzonej oceny oraz osoby dokonujące oceny.

Powyższe wymagania prawne dotyczące zawartości dokumentu określają oczywiście minimalne informacje, które ocena ryzyka zawodowego musi zawierać i tak naprawdę tylko od oceniającego zależy, jak ją skonstruuje i co w niej zawrze, poza wymaganiami określonymi powyżej.

Konieczność dokonywania oceny ryzyka możemy także znaleźć w innych aktach prawnych dotyczących m.in.:

- bhp przy ręcznych pracach transportowych;

- bhp przy pracach związanych z narażeniem na hałas lub drgania mechaniczne;

- bhp przy pracy związanej z występowaniem w miejscu pracy czynników chemicznych;

- bhp przy pracach związanych z ekspozycją na promieniowanie optyczne;

- szkodliwych czynników biologicznych dla zdrowia w środowisku pracy;

- wykazu prac wzbronionych młodocianym i warunków ich zatrudniania przy niektórych z tych prac.

Wybór metody

Obowiązujące akty prawa polskiego w sposób jednoznaczny wskazują, na kim ciąży obowiązek oceny i dokumentowania ryzyka zawodowego, informowania pracowników o tym ryzyku oraz co ocena powinna zawierać. Jednak wybór metody, której użyjemy do oceny ryzyka jest już w pełni dowolny. Ocenę ryzyka zawodowego można, a nawet zaleca się przeprowadzać w możliwie najprostszy sposób, a identyfikacja zagrożeń i ocena związanego z nimi ryzyka powinny opierać się na zasadach zdrowego rozsądku.

Nadal więc aktualne pozostaje IX przykazanie z dekalogu dr inż. Teresy Musioł opublikowanego w ATEŚCIE 1/2001: "Przyjmując metodę oceny ryzyka nie powielać szablonu cudzych rozwiązań, bo każde rozwiązanie jest inne i powinno dotyczyć tu i teraz".

Czasami zamiast korzystać z gotowych szablonów (metod), warto pokusić się o stworzenie własnej metody oceny, uwzględniającej oczywiście wszystkie wymagane prawnie elementy, ale opracowanej już pod kątem konkretnego zakładu, uwzględniającej jego specyfikę i wewnętrzne uwarunkowania.

Oczywiście wymaga to od oceniających więcej pracy, a przede wszystkim wiedzy i zaangażowania osób rozumiejących istotę oceny ryzyka i korzyści z niej wynikających. Należy pamiętać, że wybór metody, której użyjemy do oceny, jest ważny, jednak nie najważniejszy.

Dla kogo wykonywana jest ocena ryzyka i czemu ma służyć?

Czytając szereg publikacji, opracowań i informacji na stronach dotyczących bezpieczeństwa pracy, w tym jednostek i organów rządowych, dowiadujemy się, że zdrowie i życie ludzkie jest najważniejsze i należy je chronić, a ocena ryzyka zawodowego nam tę ochronę zapewni:

"Podstawowym celem oceny ryzyka zawodowego jest zapewnienie pracownikom skutecznej ochrony przed zagrożeniami występującymi w środowisku pracy" (CIOP).

"Ocena ryzyka zawodowego prowadzi do ochrony ludzkiego zdrowia i życia i służy oszczędzaniu pracownikom i pracodawcom stresu, strat finansowych i innych kłopotów związanych z ewentualnymi wypadkami przy pracy i chorobami zawodowymi" (PIP).

Stwierdzenia i definicje te, oczywiście prawdziwe i brzmiące bardzo pięknie, jednoznacznie wskazują, że podmiotem i beneficjentem oceny jest przede wszystkim pracownik. Niejednokrotnie jednak możemy się spotkać z przykładami, że najważniejsza osoba w tym procesie - pracownik - jest odsunięta na dalszy plan, a pierwsze skrzypce grają inni zainteresowani.

Przede wszystkim w proces oceny ryzyka powinni być zaangażowani sami pracownicy i to na różnych szczeblach organizacyjnych. Udział pracowników na każdym etapie oceny pozwala uzyskać dużo więcej informacji co do istoty pojawiających się zagrożeń, okoliczności im towarzyszących oraz możliwości ich eliminacji. Któż jak nie oni ma największą wiedzę o swojej pracy i o niebezpiecznych zdarzeniach, które jej towarzyszą. Oczywiście niezwykle ważne jest, aby pracownicy nie obawiali się ewentualnych "konsekwencji" za swoją otwartość. Takie podejście pozwoli na identyfikowanie się pracowników z oceną i da im poczucie, że mają rzeczywisty wpływ na swoje bezpieczeństwo.

Ocena wykonana, jak to się wciąż zdarza, tylko przez służbę bhp (nierzadko jednoosobowo), czy też przez specjalistów spoza zakładu, oprócz subiektywnego spojrzenia, niekompletnej wiedzy na temat ocenianego obszaru (w przypadku specjalistów spoza zakładu), może prowadzić do konfliktu interesów i - pod wpływem różnych grup nacisku - nie uwzględniać wszystkich zagrożeń i koniecznych do ich eliminacji działań, które wymagałyby na przykład określonych nakładów finansowych. Oczywiście powyższe przykłady są przypadkami skrajnymi, jednak i z takimi można się spotkać.

Dokonywanie i akceptowanie oceny ryzyka pod dyktando organów kontrolnych, w imię "świętego spokoju" i zadowolenia kontrolującego, sprawia, że tworzymy "dokument ochronny - podkładkę", z którego niewiele wynika. Niechlubnym przykładem z pandemicznego okresu są wydawane przez PIP "słynne" decyzje nakazowe na wykonanie oceny ryzyka dla pracowników "narażonych" na koronawirusa - zagadnienie to obszernie było opisywane na łamach ATESTU.

I nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież takie decyzje leżą jak najbardziej w zakresie uprawnień zewnętrznych organów kontroli, gdyby nie stanowiska, dla których takie decyzje wydawano, wątpliwa podstawa prawna i sprzeczne sygnały z GIP w kontekście działań inspektorów w terenie.

Jednak dokument sam w sobie nigdy nie będzie stanowił rzeczywistej ochrony pracownika, który - o czym często się zapomina - jest podmiotem, a nie "przedmiotem" w systemie ochrony pracy. Oczywiście złe decyzje podjęte w trakcie oceny bezpośrednio dotkną pracownika.

Ocena ryzyka zawodowego polega na systematycznym badaniu wszystkich aspektów pracy. Nie może być celem samym w sobie, jest narzędziem, które ułatwia planowanie i wprowadzanie działań zmierzających do zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony zdrowia pracowników oraz poprawę warunków pracy.

Przestaje być dokumentem tylko wtedy, gdy działania w niej zaproponowane są wdrożone i stosowane przez obie strony procesu pracy: pracodawcę i pracowników.

Co pracownik wiedział o zagrożeniach przed "epoką powszechnej oceny ryzyka"?

W roku 1996 nowelizacja Kodeksu pracy nałożyła na pracodawcę obowiązek oceny i dokumentowania ryzyka zawodowego, a w roku 1997 w rozporządzeniu w sprawie ogólnych przepisów bhp pojawiła się definicja ryzyka zawodowego i tak oto nastała epoka powszechnej oceny ryzyka (EPOR), która trwa do dzisiaj.

Co zatem było przed EPOR? Pracodawca oczywiście był zobowiązany do informowania pracowników o zagrożeniach i ryzyku zawodowym, zatem aby to zrobić musiał zagrożenia najpierw zidentyfikować, ocenić ich negatywne skutki dla zdrowia i życia pracownika i podjąć działania zmierzające do jego ochrony.

Proces ten nie był tak usystematyzowany i zebrany w jednym dokumencie jak obecnie, co niekoniecznie oznacza, że pracownicy byli bardziej narażeni na zagrożenia. Przecież skutecznie dobierano środki ochrony indywidualnej, wykonywano pomiary czynników szkodliwych na stanowiskach pracy i na ich podstawie podejmowano określone działania techniczno-organizacyjne. Środki ochrony zbiorowej często były dobierane na podstawie analiz i badań przeprowadzanych przez profesjonalistów i naukowców bezpośrednio na stanowiskach pracy i w obszarach oddziaływania zagrożeń. Wykonywano symulacje stanów awaryjnych, ćwiczenia z ograniczania skutków zagrożeń, które mogły wystąpić na stanowiskach pracy. Pracownik na szkoleniach bhp, w instrukcjach, dokumentacji technicznej i technologicznej otrzymywał informację o zagrożeniach i środkach ochrony przed nimi. Powszechne były piktogramy i plakaty.

Istniało więc wiele kanałów, którymi pracownik był informowany o zagrożeniach i ich negatywnych skutkach oraz jak się przed nimi chronić, aby bezpiecznie wykonywać swoją pracę.

Ryzykologia - praca naukowa czy skuteczne narzędzie?

Parafrazując słynne powiedzenie: "Boże, chroń mnie od fałszywej ryzykologii, bo z zagrożeniami poradzę sobie sam", należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy bezkrytyczne wykorzystywanie z pozoru przydatnych opracowań "naukowych" i czerpanie garściami z zawartych w nich mądrości jest faktycznie tym, co chcemy osiągnąć i przyniesie to oczekiwany przez nas efekt?

Niezwykle istotny w "ryzykologii" jest fakt, kto takie opracowania tworzy. Czy autor ma odpowiednią wiedzę, która - w połączeniu z doświadczeniem praktycznym przy metodycznym podejściu - pozwala zakładać, że proponowane rozwiązania nie są sztuką dla sztuki, ale rzetelnym materiałem mogącym być wsparciem i inspiracją dla osób z niego korzystających.

Osoby z niewielkim doświadczeniem zawodowym, korzystając z pseudonaukowych opracowań, mogą niestety przyjąć błędne założenia w swoich ocenach i działaniach, co w efekcie końcowym może przynieść skutek odwrotny od założonego.

Oczywiście, korzystajmy z różnych źródeł wiedzy, które mogą pomóc nam w pracy i w naszym rozwoju. Jednak aby nasza ocena ryzyka miała szansę stać się skutecznym narzędziem, a nie tylko dokumentem, podejdźmy do tego rzetelnie, z odrobiną dystansu i przede wszystkim zróbmy to w zespole. Zespół pozwala na szersze spojrzenie, pozbawione subiektywizmu i z dużym prawdopodobieństwem unikniemy wtedy sytuacji, w której poziom ryzyka na typowych stanowiskach administracyjnych będzie wyższy od poziomu ryzyka dla stanowisk produkcyjnych (z maszynami niebezpiecznymi) w tej samej firmie.

Konsekwencje prawne złej oceny ryzyka zawodowego

Skutki braku lub źle podjętych decyzji w procesie oceny ryzyka najszybciej może odczuć pracownik: urazy, wypadki ciężkie (kalectwo), śmiertelne, choroby zawodowe. Zaniedbania po stronie pracodawcy, które swoje źródło mogą mieć w źle wykonanej ocenie ryzyka, prowadzące do wypadku pracownika, w zależności od ciężkości wypadku mogą skutkować pociągnięciem pracodawcy do odpowiedzialności z przepisów znajdujących się w trzech kodeksach: pracy, karnym i cywilnym.

Jak donosi serwis prawo.pl: pracodawca powinien też zachęcać pracowników do współudziału w ocenie, informować ich o jej efektach oraz podejmować przedsięwzięcia (np. organizacyjne, technologiczne) zmniejszające zanotowany poziom ryzyka. Takie też stanowisko zajął Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku (wyrok z 30 stycznia 2020 r., sygn. akt II SA/Bk 853/19) stwierdzając, że ocena ryzyka zawodowego polega na systematycznym badaniu wszystkich aspektów pracy w celu stwierdzenia, jakie zagrożenia w środowisku pracy mogą być powodem pogorszenia się stanu zdrowia pracownika i czy zagrożenia te można wyeliminować, a jeżeli nie - jakie działania należy podjąć w celu ograniczenia ryzyka zawodowego związanego z tymi zagrożeniami.

Co pracownik zapamiętuje z oceny ryzyka?

Niezwykle ważne w zapamiętaniu przez pracownika informacji z oceny ryzyka jest to, co ona faktycznie zawiera i w jakiej formie jest mu przekazywana. Musimy pamiętać, że w większości sytuacji "nadbagaż" informacji, które chcemy przekazać, może wprowadzić zbyt duży chaos informacyjny, w efekcie którego pracownik nie otrzyma najistotniejszych wytycznych, jakie powinny mu zostać przekazane. Warto zadać sobie samemu pytanie, jakie najważniejsze informacje muszę mieć, przystępując do pracy, aby wykonać ją bezpiecznie: co mi grozi - jakie zagrożenia występują na moim stanowisku oraz jak się skutecznie przed nimi chronić?

Kolejnym ważnym elementem jest sposób przekazania pracownikom informacji o ocenie ryzyka. W praktyce w zakładach bardzo często wygląda to tak, że pracownik dostaje dokument, aby sobie "poczytał i podpisał" i formalnie temat jest załatwiony. Taka forma pozbawia pracownika możliwości dyskusji, zadawania pytań i uzyskania wyjaśnień, a także zgłaszania wątpliwości. Pracownicy zdecydowanie lepiej akceptują to, co sami stworzyli, bądź w czego procesie tworzenia uczestniczyli niż to, co otrzymują niejako z zewnątrz. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe do realizacji, ale należy jak najczęściej włączać pracowników w proces oceny i redukcji ryzyka.

Podsumowaniem powyższych "ryzykownych" rozważań niech będą słowa wspomnianej już wcześniej dr inż. Teresy Musioł puentujące 10 przykazań autorki, którymi kieruje się podczas oceny ryzyka. Zostały opublikowane w ATEŚCIE 1/2001, ale mimo upływu lat pozostają nadal aktualne i trudno się z nimi nie zgodzić: "Kończąc te moje przemyślenia na koniec XX wieku i początek XXI wieku nie mogę oprzeć się pytaniu zadanemu samej sobie: Po co jesteś i dokąd zmierzasz OCENO RYZYKA w moim ukochanym kraju?"Koniec

Dodaj swój komentarz


 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2022

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 58850354