ATEST Ochrona Pracy

25 marca 2019 r.

[Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

09/1996 11/1996
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 10/1996

Lech Dawydzik

Lech Dawydzik
Lech Dawydzik

Podczas posiedzeń Rady Ochrony Pracy zwracają uwagę wystąpienia dr. Lecha Dawydzika - spójne, ciekawe spostrzeżenia nawet w sprawach wielokrotnie już podejmowanych na tym forum. Okazuje się, że przeszedł on dobry trening w działalności publicznej. Był przez dziesięć lat działaczem studenckim, pełnił nawet funkcję wiceprzewodniczącego Rady Naczelnej ZSP w latach 1966-69 (kadencja poprzedzająca tę, w której prezesował najbardziej znany S. Ciosek). Odpowiadał wówczas za kwestie zdrowia i opieki socjalnej studentów. Wcześniej studiował na Akademii Medycznej w Poznaniu, a zarazem przewodniczył Komisji Ekonomicznej Rady Okręgowej ZSP. Był także szefem Komisji Rewizyjnej Rady Naczelnej ZSP. Do tej pory nie doceniałem komisji rewizyjnych. - W ZSP robiła to, co robić powinna, a nawet grzeszyła nadaktywnością - na każde posiedzenie Rady organ ten przygotowywał koreferat dotyczący przestrzegania uchwał Kongresu ZSP. To wówczas chyba jedyna z liczących się organizacji, w których tolerowano taką demokrację - mówi L. Dawydzik.

Skąd jednak zainteresowanie organizatorskie i ekonomiczne u studenta medycyny? Do niedawna istniał jeszcze w społeczeństwie polskim "kompleks doktora". Marzeniem każdej rodziny było wykształcenie choćby jednego z dzieci na lekarza. Zapewne i to miało jakieś znaczenie - przyznaje L. Dawydzik - ale główny powód wyboru medycyny stanowiła różnorodność zainteresowań w czasach szkoły średniej - III LO im. Kopernika w Bydgoszczy. Był równie dobry z przedmiotów humanistycznych, jak ścisłych. Szkołę ukończył, jak twierdzi, znakomitą, więc nie obawiał się zdawać najtrudniejszych egzaminów. Nawet na medycynę. No i został lekarzem, ale działalność organizatorska stała się jego główną pasją.

Nie sposób jednak całego życia spędzić w organizacji młodzieżowej. W roku 1969, po zakończonej kadencji w najwyższych władzach ZSP, gdzie uzbierał bogate doświadczenie organizatorskie, trafił do Ministerstwa Zdrowia, w którym został najpierw naczelnikiem Wydziału Wyższego Szkolnictwa Medycznego, a później wicedyrektorem Departamentu Szkolnictwa i Nauki. Tam miał okazję łączyć zamiłowania organizatorskie z wiedzą lekarza. Między innymi na jego wniosek wprowadzono w akademiach medycznych indywidualny tok studiów dla najzdolniejszych studentów. Później taki system zaczęły przejmować i inne uczelnie.

L. Dawydzik wdrażał także ćwiczenia studentów w zwykłych przychodniach - do tej pory zajęcia praktyczne prowadzono tylko w klinikach. Absolwent uczelni, który trafiał do rejonu, okazywał się zupełnie zaskoczony nawet banalnymi problemami.

Z największą satysfakcją wspomina L. Dawydzik wprowadzenie (wraz z zespołem) wstępnych egzaminów testowych w akademiach medycznych. Była to wówczas rewolucja bynajmniej niełatwa do przeprowadzenia.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc doktor Dawydzik zaczął pracować nad zintegrowanym systemem egzaminów dla absolwentów studiów medycznych: ogólnopolskim, dającym możliwość porównywania jakości ich wykształcenia w różnych uczelniach. Otóż istniało przekonanie, że akademie medyczne w mniejszych miastach przygotowują nieco gorszych lekarzy niż te z największych ośrodków. Z badań zespołu L. Dawydzika wynikało, że nie ma takiej prawidłowości, że w niektórych specjalnościach lepsi profesorowie są właśnie w małych akademiach.

Wychodziło jak na dłoni, że w pediatrii najlepsi są dydaktycy z miasta X, w laryngologii z Y, a w okulistyce - powiedzmy - w mieście Z. To nie mogło się podobać. Okazja do zaniechania niewygodnej dla "feudałów" uczelnianych koncepcji trafiła się szybko. W roku 1980 strajkowali wszyscy, także studenci, łatwo było niektórym profesorom przekonać ich, że nie jest w interesie absolwentów ogólnopolski egzamin.

Był to czas sprzyjający szybkim zmianom, nie tylko w skali państwa - wspomina L. Dawydzik - 14 października 1981 r. pracowałem jeszcze w ministerstwie, a następnego dnia kierowałem już pionem szkolenia w Instytucie Medycyny Pracy w Łodzi, z którego ofertę zatrudnienia składano mi wcześniej kilkakrotnie. Po paru latach bardzo skutecznej działalności L. Dawydzik w 1989 r. został zastępcą dyrektora instytutu ds. nadzoru i szkolenia. Wcześniej zdążył zrobić doktorat z organizacji służby zdrowia. Od czterech lat przewodniczy Polskiemu Towarzystwu Medycyny Pracy, a od dwóch kadencji jest członkiem Rady Ochrony Pracy. Pełni wiele innych ważnych funkcji, m.in. jest członkiem Międzynarodowej Komisji Medycyny Pracy. Uczestniczy w pracach zespołu ekspertów zajmujących się reformą służby zdrowia.

Los zrządził, że L. Dawydzik, wilnianin z urodzenia, mieszkał w różnych miastach - Bydgoszczy, Poznaniu, Warszawie i Łodzi. Z czasów warszawskich pozostała mu działka w ostrołęckim (dojeżdża 250 km) i związana z nią pasja majsterkowania. Jednak nie spodziewałem się, że przeszedł pełne przeszkolenie komandosa, skakał ze spadochronem w dzień i w nocy. Różnorodne zainteresowania, bogata w wydarzenia biografia.

L. Dawydzik, jako jedyny z dotychczas przeze mnie portretowanych, zżyma się, że jego biografia jest nadto przesłodzona. Taka powinna być - tłumaczę, w tym miejscu staramy się przedstawić ludzi wyłącznie od dobrej strony. Gdyby jednak ktoś znał inne epizody z jego przeszłości chętnie je opublikujemy dla pełnej satysfakcji zainteresowanego.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2019

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 32510630