ATEST Ochrona Pracy

25 marca 2019 r.

[Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

12/1997 02/1998
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 01/1998

Krystyna Pawlas

Krystyna Pawlas
Krystyna Pawlas

- Jeśli ktoś mi powie, że czegoś nie potrafię zrobić, to muszę udowodnić, że jest inaczej - mówi dr hab. Krystyna Pawlas. - Raz nawet sprowokowana w ten sposób wyhaftowałam cienką nitką wielki obrus. Używam go oczywiście przy wyjątkowych okazjach. Zdaję sobie sprawę z tej swojej słabości, ale pozwalam się prowokować, bo za każdym razem spotykam się z czymś innym, mam szansę próbować swoich możliwości.

Nie uznaje markowania pracy, jeśli coś robi, to z pasją. Gardzi obłudą i konformizmem. Przed laty szef, profesor, zastał ją w instytucie przy malowaniu laleczek dla córki. Mogła schować ten bałagan do szuflady, ale nie, spokojnie dokończyła swoje. Za to, jeśli zajmowała się już badaniami, to inne sprawy przestawały istnieć. Dowiedział się o tym zapewne przed kilku laty nowy wówczas dyrektor sosnowieckiego instytutu, który mianował ją pełnomocnikiem do organizacji konferencji zdrowia środowiskowego w Europie Środkowej. Był wówczas koniec 1992 roku. Takie imprezy przygotowuje się co najmniej z rocznym wyprzedzeniem. Krystyna Pawlas dostała 3 miesiące. Musiała zdążyć. I zdążyła.

W konferencji uczestniczyło kilkuset uczonych z całego świata. Instytut Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu, w którym pracuje K. Pawlas, zyskał mnóstwo ważnych i rozwijających się do dziś kontaktów. Trudno się dziwić, że wkróce po zakończeniu konferencji otrzymała propozycję objęcia stanowiska z-cy dyrektora do spraw działalności podstawowej. Starsi profesorowie krzywili się na boku - jak to tak, bez habilitacji, w stosunkowo młodym wieku. Ale K. Pawlas przekonała niechętnych, angażując się po swojemu w kierowanie instytutem. Nie zrezygnowała przy tym z ukończenia habilitacji w Śląskiej Akademii Medycznej. Rozprawę poświęciła audiometrycznym badaniom skutków oddziaływania hałasu impulsowego.

O jej pozycji w środowisku świadczy i to, że kolejny już raz została wiceprzewodniczącą Polskiego Towarzystwa Higienistów Przemysłowych. Jest jedyną przedstawicielką Sosnowca w zdominowanych przez łódzki instytut władzach.

Jest dobra w swojej dziedzinie, a także, co rzadko spotykane, umie ją popularyzować. Opinię na ten temat usłyszałem od byłych słuchaczy jej wykładów na drugim końcu Polski. K. Pawlas przytacza ze śmiechem epizod z ostatniego kursu dla lekarzy. W programie wpisała tylko swoje nazwisko. Słuchacze, stawiając pytania, zaczęli ją tytułować "pani magister", po kilku minutach przeszli na "pani doktor", żeby po kolejnym kwadransie mówić jej "pani profesor".

Sama K. Pawlas nie przywiązuje kompletnie wagi do tytułów, nie lubi sztuczności w stosunkach między ludźmi. Najchętniej od razu skraca dystans, co najpierw lekko gorszyło noszących się dostojnie naukowców. Nieco zmieniła instytutowe obyczaje. Ale przed kilku miesiącami złożyła rezygnację ze stanowiska. Wystarczą te cztery lata - powiedziała sobie. Woli koncentrować się na pracy naukowej zajmując się intensywniej tym, co robiła od kilkunastu lat - badaniami skutków oddziaływania hałasu.

Jej rodzina była związana z Sosnowcem od samego początku, jeszcze zanim osada uzyskała prawa miejskie, czyli od ponad 100 lat. Doliczyła się kilkunastu przodków, którzy kończyli gimnazjum im. Staszica, najlepsze w Sosnowcu. Byli wśród nich adwokaci, lekarze, a przede wszystkim inżynierowie. Krystyna Pawlas jest patriotką nie tylko instytutu, ale i Zagłębia, swojej małej ojczyzny.

Wiedziała, że pozostanie w Sosnowcu. Skończyła fizykę na Uniwersytecie Śląskim i podjęła pracę w Instytucie Meteorologii w Zabrzu. To było ciekawe zajęcie, ale je zmieniła. Powód? - W pracy nie muszę mieć pełnego komfortu, ale jedno jest absolutnie potrzebne - rozsądny szef. Kierując się tą zasadą po roku trafiła do sosnowieckiego instytutu.

Dziedzina, którą się zajmuje, pogranicze medycyny i techniki, okazuje się pociągająca także dla jej córki, osóbki z wieloma talentami. W tym roku zdawała na Śląską Akademię Medyczną i znalazła się w czołówce przyjętych.

Krystyna Pawlas robi wrażenie, że mogłaby być misjonarką albo nawet, gdy przybędzie jej jeszcze lat, "ciotką białogwardzistką". A jednak nic z tych rzeczy. Są sprawy święte i ważne dla niej, którym oddaje się z zapałem, ale jednocześnie toleruje ludzi o zupełnie odmiennych poglądach. Byle postępowali uczciwie i rozsądnie.

Zawsze była i jest ciekawa ludzi. Przed kilku laty mimo nawału obowiązków podjęła się uczyć przez rok fizyki w Technikum Kolejowym. Ot, tak, traktując to jako przygodę. Praca w "męskich masach" sprawiła jej mnóstwo satysfakcji; próbowała z dobrym skutkiem zmieniać wizerunek belfra, wyzbyć się nauczycielskiej wyższości i protekcjonalizmu. O tym, że jej się udało, świadczy zaproszenie na studniówkę. Pamiętali o niej po czerech latach, bo fizyka była w programie na początku.

To zaciekawienie człowiekiem, traktowanie kontaktów międzyludzkich jako kolejnej przygody jest widoczne kiedy Krystyna Pawlas mówi o swoich ulubionych pisarzach - Dostojewskim, Camusie. Zgadzamy się, że wśród kilku najważniejszych książek musi znaleźć się także "Czarodziejska Góra" - rzecz o świecie chorych i lekarzy, wciągającym czytelnika jak narkotyk głównego bohatera.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2019

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 32510709