ATEST Ochrona Pracy

21 marca 2019 r.

[Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

07/1998 09/1998
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 08/1998

Zdzisław Nocuń

Zdzisław Nocuń
Zdzisław Nocuń

Spokojna pewność własnych wyborów życiowych - tak najkrócej scharakteryzować można Zdzisława Nocunia. W obecnych czasach to bardzo dużo; niepoddawanie się modom, niekorzystanie za wszelką cenę z nadarzających się łatwych okazji, możliwości pójścia na skróty.

Urodził się na początku lat pięćdziesiątych w Sławie Śląskiej w woj. zielonogórskim, a mieszkał w środku lasu, jego ojciec był bowiem leśniczym. W Legnicy ukończył Technikum Hutnicze. Za dobre wyniki dostał skierowanie na studia do krakowskiej AGH. Jednak przedtem spróbował pracy. Trafił do znakomitego wówczas przedsiębiorstwa, wrocławskiego "Hutmenu", czyli Zakładów Hutniczo-Przetwórczych Metali Nieżelaznych, znanych wówczas z różnych eksperymentów socjalnych, posiadających na przykład własne mini-zoo. Podczas stażu kierownik działu bhp przekonał go, aby spróbował pracy właśnie w tej służbie. To ciekawe zajęcie - argumentował. Fabryka prowadziła różnorodną produkcję - odlewniczą, obróbkę metali, istniało wiele działów pomocniczych. Zdzisław Nocuń miał jednak świadomość, że wiele jeszcze musi się nauczyć. Zaczął od kursu inspektorów bhp w resortowym Ośrodku Hutnictwa. Jednak wkrótce potem zdał egzamin na Wydział Ceramiki w AGH. Inżynieria materiałowa była wielkim szlagierem początku lat siedemdziesiątych. Podczas studiów szczególnie interesowały go zajęcia z sozologii (tak nazywano wówczas w uczelni przedmiot łączący elementy ergonomii, ochrony pracy i ekologii).

W 1975 roku mgr inż. Z. Nocuń nie miał kłopotów z wyborem rodzaju pracy - został szefem siedmioosobowego działu bhp w zakładach im. Zieleniewskiego (fabryce metalowej o długiej tradycji). Po 12 latach zmienił zakład - kierował działem bhp w Przedsiębiorstwie Montażu i Dostaw Pieców Tunelowych w Krakowie. Firma prowadziła roboty w kilku krajach. Przy okazji nadzoru poznał więc realia budów, m.in. w Bułgarii, NRD, na Węgrzech. W tym czasie Polacy wyjeżdżali chętnie na Zachód jako gastarbeiterzy. Spróbował tego chleba i Z. Nocuń - przez kilka miesięcy był zatrudniony w firmie budowlanej w Atenach. Pełnił tam obowiązki inspektora nadzoru budowlanego a zarazem odpowiednika polskiego behapowca. Greckie przepisy pozwalały na łączenie tych funkcji.

Niedługo po powrocie do kraju wyjechał ponownie, ale do Stanów Zjednoczonych. Jak prawie każdy Polak, także ten z dyplomem wyższej uczelni, zaczynał tam od pracy fizycznej - w firmie specjalizującej się w izolacji cieplnej domków jednorodzinnych. Był w tej dziedzinie specjalistą. Po roku, kiedy dostatecznie poznał język i przepisy prawa stanu New Jersey, dostawca materiałów koncernu Ceramic Toyo zaproponował mu podjęcie samodzielnej działalności. Założył firmę. Został na początek bossem tylko jednego, za to włoskiego robotnika. Z czasem podejmował coraz poważniejsze przedsięwzięcia na terenie Stanów Zjednoczonych i Kanady. Po trzech kolejnych latach miał świadomość, że musi podjąć życiową decyzję - pozostać na stałe lub wracać do kraju. Powrócił ze względów rodzinnych, choć radził sobie w USA doskonale.

Zmienił zakład - od 1994 roku jest Głównym Specjalistą ds. Ergonomii i Ochrony Pracy w Krakowskim Wydawnictwie "Jagiellonia", wydającym m.in. "Dziennik Polski". Trzeba dodać, że wiedzę ergonomiczną uzupełniał w swoim czasie na Politechnice Warszawskiej w Studium Podyplomowym Ergonomii u dr. J. Kani (to ważne rozróżnienie, o którym chętnie wspominają absolwenci tych studiów).

Doświadczenia zagraniczne, zwłaszcza amerykańskie, pozwalają mu na pewne socjologiczne uogólnienia. W Stanach owszem, około 1/3 społeczeństwa stanowią wtórni analfabeci, ludzie oglądający łatwe programy telewizyjne i reklamy na billboardach. A jednak - twierdzi Z. Nocuń - ich kultura techniczna jest wyższa niż naszych rodaków. Jeśli tę samą produkcję czy usługi wykonują dwie firmy - jedna prowadzona przez Polaka, druga przez Amerykanina, można być pewnym, że jakość wykonania będzie podobna, ale Polak maksymalnie oszczędzi na bezpieczeństwie pracowników. Zwykły farmer używa słuchawek przeciwhałasowych w ciągniku. Zapytany przez Z. Nocunia wyjaśnił, że w instrukcji obsługi ciągnika jego producent zalecił noszenie takich słuchawek. - Szkoda uszu - oznajmił rolnik.

Inżyniera Nocunia nie kusi prowadzenie firmy budowlanej w kraju, nie kusi praca w PIP, którą mu także proponowano. Stać go już na komfort życiowy, który daje praca behapowca w dobrej firmie. Lubi wykładać, ale słuchaczy dobiera starannie - interesują go wyłącznie spotkania z wyżŹszą kadrą kierowniczą, właścicielami firm, prezesami banków itp. Ja chcę się też czegoś nauczyć - mówi. Jego zajęcia mają charakter twórczy, dyskusyjny. Jeśli przekonam tych ludzi - uważa - mogę mieć wpływ na bezpieczeństwo licznych grup pracowniczych.

Od dwóch lat Z. Nocuń jest prezesem Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia Pracowników Służby BHP, jednego z najliczniejszych i z najlepszymi wynikami finansowymi. Nie zależy mu na funkcjach reprezentacyjnych, na wyjazdy rekreacyjne na przykład chętnie kieruje kolegów.

Ma powierzchowność i sposób bycia raczej businessmana niż behapowca - punktualny, rzeczowy, nie nadużywający słów, doskonale organizujący swoją pracę. Tego rodzaju ludzie bardzo zmieniają dotychczasowy wizerunek służby bhp.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2019

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 32448196