ATEST Ochrona Pracy

25 kwietnia 2019 r.

[Najnowszy numer] [Prenumerata] [Spis treści]     

 

Kto jest kim w ochronie pracy

ATEST Ochrona Pracy

Kto jest kim

02/2004 04/2004
       Lista nazwisk w bazie danych "Kto jest kim"

ATEST 03/2004

Marek Tucharz

Marek Tucharz
Marek Tucharz

Kieruje - strategicznie, na odległość - chyba największym w naszym kraju zespołem specjalistów bhp, liczącym 28 osób, pełniących swą służbę w Polskich Hutach Stali (PHS); jedno przedsiębiorstwo tworzą cztery huty: huta im. Sendzimira w Krakowie, Huta Katowice w Dąbrowie Górniczej, Huta Florian w ŚwięŹtochłowicach i huta Cedlera w Sosnowcu. Całkiem już bezpośrednio nadzoruje swoich piętnastu pracowników zatrudnionych w dziale bhp huty im. Sendzimira. Marek Tucharz znany jest w środowisku z pewnej oryginalnej decyzji życiowej - zrezygnował z funkcji inspektora PIP i został behapowcem w Hucie im. Lenina (obecnie Sendzimira). Zwykle droga bywa odwrotna. Jednak połowa lat osiemdziesiątych to najgorszy finansowy okres dla inspekcji pracy - jako behapowiec dostał Marek pensję o 1/3 wyższą niż inspektor pracy. I to zadecydowało o wyborze.

Zanim jednak podjął pracę, pokończył szkoły, do których, jak wielu z nas, trafił przypadkiem. Po ukończeniu szkoły podstawowej w podkrakowskich Słomnikach trafił do Technikum Górnictwa Odkrywkowego w Krakowie. Być może po technikum wyjechałby do Bełchatowa czy Zagłębia Siarkowego w Tarnobrzegu, gdyby nie pewien epizod w cementowni Górażdże, gdzie odbywał praktykę. Cement wytwarza się z wypalonego wapienia, zwykle dowożonego z kamieniołomów, z okolic cementowni. Do takiego zajęcia właśnie - pozyskiwania wapienia - trafił Marek Tucharz i wszystko potoczyłoby się dalej tak właśnie, gdyby nie to, że któregoś dnia, kiedy spadł ulewny deszcz, gdy wracał ze stanowiska pracy błoto było tak grząskie, że jeden jego but utknął w grząskiej mazi i został tam zacementowany.

Wiedział już, że nie chce być górnikiem odkrywkowym, ale wiedział tym bardziej, że nie będzie nigdy górnikiem w kopalni podziemnej, po prostu nie wyobrażał sobie nawet części dnia bez światła słonecznego. Interesowały go kierunki techniczne, więc kontynuując edukację zdał egzaminy na metalurgię czarną, czyli produkcję stali, w krakowskiej AGH. Jednym z jego wykładowców był późniejszy wicepremier - profesor Jan Janowski. Przemysł ciężki był ciągle naszą dumą i nadzieją - w roku 1972, kiedy Marek kończył studia, zaczynaliśmy się przesuwać w stronę pierwszej dziesiątki krajów świata o największej produkcji przemysłowej. Spore znaczenie dla tej pozycji miała czarna metalurgia, czyli ilość wytopionej stali. Warto dodać, że podczas studiów Marek uzyskał wyjątkowy stopień wojskowy: "starszy szeregowy, podchorąży".

Po ukończeniu studiów Marek Tucharz pracował przez trzy lata w hucie "Batory" w Chorzowie, z której otrzymywał stypendium. Był tam mistrzem, a później specjalistą energetykiem. Przez trzy lata, do roku 1978, pracował w Zjednoczeniu Hutnictwa i Stali w Katowicach jako specjalista energetyk. Wreszcie, kiedy marzenia o uzyskaniu mieszkania na Śląsku okazały się mrzonką, wrócił w pobliże rodzinnego domu - do Krakowa. Przez trzy lata, do roku 1981, pracował w hucie im. Lenina jako mistrz energetyk - poznał wówczas smak remontów pieców na walcowni gorącej blach oraz utrzymanie ich w pełnej sprawności produkcyjnej. W roku 1981 inspekcja pracy przestała być związkowa - powołano do życia PIP. Marek zabrał się z pierwszym naborem kandydatów. W roku 1982, jako absolwent wrocławskiej szkoły, został inspektorem, oczywiście nadzorującym hutę im. Lenina. Widać potrafił tu ułożyć sobie stosunki międzyludzkie, inaczej bowiem przyjście do huty byłego zewnętrznego kontrolera - jak było w jego przypadku - nie byłoby możliwe.

Przez całe lata Marek wypełniał zadania specjalisty bhp - zgodnie z przydziałem terytorialnym nadzorował tzw. jednostki administracyjne oraz uczestniczył w odbiorach nowych inwestycji, takich np. jak blok tlenowy, oczyszczalnia wody itp. W roku 2000 został kierownikiem sekcji analiz wypadków i chorób zawodowych w dziale bhp. Od dwóch lat jest kierownikiem tego działu, głównym specjalistą. Już za jego kierownictwa zakład wprowadził system zarządzania bezpieczeństwem (uzyskał stosowny certyfikat). W HTS (hucie im. Sendzimira) istnieją osobne systemy - zarządzania jakością, ochroną środowiska naturalnego oraz, jak wspomniałem, zarządzania bezpieczeństwem. Niewiele trzeba, żeby stworzyć TQM (system zintegrowany).

Użyteczne w tworzeniu systemu zarządzania bezpieczeństwem okazały się doświadczenia wyniesione ze szkoleń w ramach programu Leonarda da Vinci - Marek odwiedził wówczas huty: we Francji i Holandii. Powtarza to co słyszałem od innych specjalistów, którzy odwiedzali zagraniczne zakłady przemysłu ciężkiego - Polska nie ma się czego wstydzić, jeśli idzie o poziom bhp, zagranica tylko lepiej sprzedaje swój wizerunek.

Marek Tucharz jest zwolennikiem systemów zarządzania i rozwiązań strukturalnych - zdawałoby się - typowo socjalistycznych: przeglądów warunków pracy. W HTS co miesiąc kierownik zakładu lub wydziału - często jednostki liczącej ponad tysiąc zatrudnionych, wizytuje ją w towarzystwie inspektora bhp, lekarza zakładowego i społecznego inspektora pracy. Działają w HTS także komisje przy wydziałach (zakładach). I nie jest tak, że wizytujący spotykają się z tymi samymi problemami. Stale pojawiają się nowe problemy. Wzrastają oczekiwania. Na przykład kiedyś chodziło o dobrą wentylację pomieszczeń, teraz dopracowuje się klimatyzację.

Marek Tucharz twierdzi, że zawsze można bardziej pomóc pracującemu człowiekowi. I tak postrzega swoją rolę.

Jako człowiek pogodnego usposobienia znajduje szczególną przyjemność w turystyce pieszej i motorowej. Przed laty, jeszcze w hucie "Batory", założył koło turystyczne, później w HiL brał udział w licznych rajdach leninowskich - setki ludzi z huty spotykało się na szlaku, a później bratało przy ognisku, co sprzyjało ułożeniu dobrych stosunków w przedsiębiorstwie.

 
 

©ATEST-Ochrona Pracy 2004

Liczba odwiedzin od 2000 r.: 32723528